Dreptak pisze: pn 21 lis, 2022 10:06 pm
Podczas ostatniej wymiany zastosowałem wersję "dynamiczną". Powrót do pustej bańki, podwyższone obroty, kilka minut, dolewka świeżego żeby się trochę przepłukało i gotowe.
Nie bardzo rozumiem jaki jest sens takiej wymiany? A co z syfem z filtra? A z komory korbowej? Nie spuszczałeś? Taką wymianę jaką zaproponowałeś silnik z odkrytą klawiaturą robi sobie sam tylko trochę dłużej to trwa. Rzeczywiście wymiana z wykręceniem filtra ze zbiornika w NSU jest strasznie kłopotliwa w porównaniu do wymiany w BMW, Rusku czy Junaku, ale nie robi się tego co tydzień tylko przeważnie raz do roku.
Ja spuszczam wszystko skąd się tylko da, potem wlewam ok 1l, świeżego, taniego oleju np. Lux. Jako że wymianę robię przed zimowaniem to zostawiam świeży-tani olej na postój zimowy. Przed sezonem puszczam silnik na wolne żeby się przepłukał i znów wylewam. Dopiero po takiej procedurze zalewam świeży SAE 50.
Jak widać wątek jest potrzebny bo opinie i stosowane przez naszych forumowiczów metody są różne.
Najbezpieczniej jest doradzić "stosuj po prostu zalecenia fabrycznej instrukcji obsługi" ... a tam zdaje się przynajmniej czyszczenie filtra jest standardową procedurą przy wymianie oleju. Na pewno ostrożnie zakładano, że pomimo zaleceń o stosowaniu najlepszych wówczas olejów Shell (wręcz "lotniczych" Aero Shell) i dość częstej ich wymiany, w praktyce użytkownicy mogą mieć dostęp do nieco innych, gorszych olejów pozostawiających większą ilość szlamów i osadów - stąd pewnie tak uczulano na czyszczenie filtra.
Wiem, że usuwanie osadów ze zbiornika oleju jest w praktyce upierdliwe mocno, ale przemycia filtra to już bym nie odpuszczał na pewno - przy następnej wymianie pokażę wam zdjęcie tej zalegającej na siatce galarety. Po to zresztą jest tam ten filtr, więc osady na nim są znakiem, że jakoś oczyszcza on olej dostający się do silnika nie tylko z grubych cząstek zanieczyszczeń. Przypominam, że mam filtr wykonany samodzielnie jako kopia oryginału. Starałem się dobrać identyczną siatkę jak w oryginale, a więc tak jak wówczas oszacowałem z drutu 0,1 i z oczkiem 0,16.
Radek04251 pisze: czw 12 sty, 2023 1:25 am
wymiana z wykręceniem filtra ze zbiornika w NSU jest strasznie kłopotliwa w porównaniu do wymiany w BMW, Rusku czy Junaku
W "rusku" starszego typu to chyba trzeba odkręcać co jakiś czas nawet blaszane odstojniki tj. odśrodkowe wyłapywacze zanieczyszczeń ... co w praktyce wiąże się z totalną rozbiórką silnika i wyjęciem wału. Tak wiec trudno tu mówić o zupełnej łatwości serwisu olejowego .
'Oj tam, oj tam - klopotliwa', a co powiecie - jak w drodze za miasto zima, przy '- 16 stopniach' i sniegowo / lodowej 'brei' na ulicach, w dodatku 'brazowo - czarnej brei / po kolana' - 'przylapal letko silnik' w czasie jazdy z koszem..?
'Normalnie' - zepchnelismy 'zaprzeg 601' na chodnik we dwoch, to troche 'nie lada wyczyn', bo krawezniki mialy ponad 20 - 25 cm i przez 'zwaly sniegu - brei' trzeba bylo 'przepchnac / przeniesc' 330 kg 'zaprzeg' i dopiero 'poddac badaniom - czemu silnik przylapal' ?
Po zdjeciu wezy od zbiornika - 'wypelzl' z nich szlam i to bardzo powoli, ledwo dawal sie 'wypchnac, wycisnac na 16 stopn. mrozie'...
Szybko zdjalem automat biegow 5-6 minut odkrecania srubki przy ciegnie i nakretki mocujacej, a tu wciaz mroz, buty slizgaja sie po 'podlozu', wszystkie metalowe czesci - 'lodowate' i sliskie, itp. 'atrakcje', po wyjeciu filtra - 'galaretowaty szlam' z dna zbiornika - usuniety 'zgrubnie szmata na patyku' i z filtra / 'wytrzesiony', filtr przeplukany na stacji 'CPN' jeszcze - w puszce / butelce po oleju 'Superol', filtr wkrecony, zbiornik zalany 'swiezym Selektolem' i - 'dalej jazda - za miasto'...
Najgorsza 'robota' fakt, bylo wykrecenie filtra oleju - ale glownie przez wozek boczny i ciagly mroz '- 16', ale dalem rade ze wszystkim maksymalnie chyba w poltorej godziny sie 'uwinac' - wcale mi sie nie chialo pchac 330 kg 'zestawu / kilka km - do domu'...
Na szczescie - silnik 'przylapal / stracil moc' ok. 60 -70m od duzej stacji 'CPN' [ 30 lat temu ], to szybko jak na ten mroz wowczas i 'snieg - breje po kolana' - poddalem uklad smarowania 'serwisowaniu i zalaniu'...
Radek04251 pisze: czw 12 sty, 2023 1:25 am
Nie bardzo rozumiem jaki jest sens takiej wymiany? A co z syfem z filtra?
Była to czwarta wymiana w ciągu roku. Przy trzech poprzednich zlany olej był czyściutki, na magnesie w korku karteru żadnych opiłków. Siatka filtra kryształ. Przy poprzednich wymianach unosiłem się, myłem filtr, myłem pistoletem z benzyną, zbiornik, wycierałem szmatą na drucie, i tak dalej. Dodatkowo przy którejś wymianie zalałem olej maszynowy i uruchomiłem silnik na kilkanaście sekund. Z jasnego zrobił się ciemny ale bez żadnych śmieci. Tym razem uznałem, że oszczędzę prawie 90-letnie gwinty i powielę metodę zmiany oleju jak w skrzyni automatycznej.
Poza tym miałem ambitny plan, że do końca roku nakręcę kolejny tysiąc i kolejny raz zmienię olej przed zimą. Żeby na zimę był świeży. Inna sprawa, że zimy ostatnio słabiutkie i w jeżdżeniu za bardzo nie przeszkadzają. Niestety plan się nie powiódł bo nawaliła prądnica, długo ją naprawiali a jak zrobili to spadł śnieg. Tak, że wytoczyć się udało dopiero w Nowy Rok.
Zmieniając olej w samochodach nie sposób nie zauważyć, że inaczej wygląda zużyty olej w samochodzie używanym przez dzieci na dojazdy do szkoły i z powrotem a inaczej w takim, który robi trasę Warszawa-Szczecin dwa razy w tygodniu.
Moje wycieczki NSU to z reguły 100-300 kilometrów jednorazowo. Silnik jest nagrzany, olej też, jest czas odparować wilgoć a nagrzana komora spalania to mniej sadzy i nagaru.
Czytam i czytam i stwierdzam, że mój egzemplarz jest bardzo przyjazny dla mnie. Nie będę musiał wymieniać oleju, tylko go nalać. Co parę/paręnaście dni zauważam pod motorem sporą kałużę oleju. Zawór zakręcony, nic się nie rozszczelniło Kie licho, jakieś cuda. Od samego stania? Nie chce mi się położyć i sprawdzić dokładnie skąd te wycieki. Ale jakby z rurek olejowych, albo po nich????
Wyciąganie filtra też mi się nie podoba i na wiosnę spuszczę tylko olej i naleję świeżego. Ale na tym zrobiłem może parę kilometrów, więc "zaryzykuję".
Powiedzcie dlaczego jak się nie zamknie zaworu olejowego, to silnik się zaleje? A jak otworzę zawór i odkręcę korek spustowy w silniku to ten "cholerny" olej nie chce spływać?
Czesc, 'roztrzasalismy' juz pare lat temu dzialanie 'zaworka kulkowego / zwrotnego w deklu rozrzadu', alez bylo 'przekomarzania' - ze 'ho, ho, ho' [ jak Mikolaj ], byly 'zaciekle twierdzenia' nawet, ze : 'nie jest to zaworek zwrotny' - dopiero w starej instrukcji NSU 1932/33 bodajze - zostal 'odnaleziony napis' na schemacie magistrali olejowej : 'Ruckkugelventil', zwany u nas raczej od czasow przedwojennych - 'zaworkiem kulkowym / zwrotnym' [ tlum. z niemieckiego ] i tak wlasnie zawsze go nazywali Starzy Jezdzcy, jak pamietam od ponad 40 lat ...
W deklu NSU - dziala on [ a przynajmniej powinien dzialac ] w 'obie strony' : utrzymywac 'przymkniety' olej / przy otwartym zaworze pod zbiornikiem oleju, zeby jak najmniej [ a najlepiej wcale ] oleju nie 'przesaczalo' sie do pompy;
- dwa : zeby olej z prawego czopa walu korbowego nie splywal z niego 'w dol / grawitacyjnie - do pompy'...
Zaworek kulkowy / zwrotny powinien utrzymywac olej w 'rownowadze : zbiornik - prawy czop' / po wylaczeniu silnika, ale ze po 85 - 90 latach sprezynki 'wlosowe' trzymajace kulke sa 'zwiotczale maksymalnie' - to cisnienie 2L oleju w zbiorniku, przezwycieza zbyt wiotka sprezynke i olej splywa 'grawitacyjnie' do silnika / przesacza sie przez pompe, prawy czop walu i trafia do skrzyni korbowej, niestety - na ogol po 1 - 2 miesiacach postoju motocykla z otwartym kranikiem oleju w zbiorniku...
Najlepiej byloby to ustalic 'doswiadczalnie', dobrac na tyle 'sprezysta sprezynke wlosowa', zeby otwierala zaworek kulkowy dopiero po uruchomieniu silnika, a ja jeszcze dopasowywalem zawsze kulke w 'nieznanym - nowym silniku' tak, ze uderzalem w kulke - przez mosiezny, miedziany, aluminiowy pret / mlotkiem 0,10 - 0,20 kg 'letko - ale z wyczuciem', zeby miec pewnosc - ze kulka 'dobrze siadla w gniezdzie' i szczelnie przylega do niego, wystarczylo jedno uderzenie, przy 'zamachu 10 - 12 cm', tylko samym nadgarstkiem.
'Rozciagalem' tez na 'ogol / przewaznie', 'letko - o 0,5/1 cm' zbyt wiotkie sprezynki wlosowe, zeby je 'zregenerowac troche' / nadrobic ich '80-letnie siadniecie'...
No ale - ja potrzebowalem sprawnego motocykla codziennie przez ponad 20 lat - to wypraktykowalem takie rozne 'myki / przy mechanizmach NSU'...
Pozdrawiam.
Dreptak pisze: czw 12 sty, 2023 9:29 pm
Była to czwarta wymiana w ciągu roku. [...]
To wszystko tłumaczy. Jesteś usprawiedliwiony. Szybka wymiana, jak kolega Heniek określa "na lenia" przed końcem sezonu, zwłaszcza, gdy przy poprzednich wszystko było czyściutkie. Ale takie rzeczy to tylko dla doświadczonych i świadomych użytkowników jak Ty. Ale pozostałym, którzy raczej przeciągają wymianę oleju trzeba wbijać do głowy "czyść filtr zawsze!".
Dreptak pisze: czw 12 sty, 2023 9:29 pm
Moje wycieczki NSU to z reguły 100-300 kilometrów jednorazowo.
Szczerze podziwiam i gratuluję! Gdybyśmy mieszkali bliżej siebie moglibyśmy stworzyć "wunderteam" turystyki enesowej. A tymczasem proszę o dzielenie się krótkimi sprawozdaniami z co ciekawszych wycieczek w naszym dziale turystycznym - to naprawdę mobilizuje innych!
Na szczescie ja nie miewalem takich 'dylematow : wymieniac / nie wymieniac', szczegolnie przy duzych przebiegach miesiecznych / nawet ponad 2500 km, do 3000 km 'skrajnie' - bo silnik po prostu 'przepalal' wiekszosc oleju, a juz najwiecej - przy stosowaniu pierscieni - 'dorobek do Mercedesa'...
Po 2- krotnym zakupie 'nowek kompletow pierscieni - renomowanej firmy', jak mi sie 'starly do lysa' po 2-3 miesiacach jazdy i silnik zaczal 'zlopac olej / 2,5 - 3 L/ 1000 km' - 'zagotowalem sie' i na 'zlomie' - wydlubalem z silnika 'Mercedesa' oryginalne pierscienie, fabryczne / po nie wiadomo jakim przebiegu [ polowa lat 90-tych / 1995 - 96 rok ] ?
Jak zamontowalem te 'chodzone pierscienie' - to spalanie oleju spadlo do 0,4 - 0,45 L / 1000 km [ polowa zuzycia oleju z instrukcji i to z wozkiem bocznym caly czas i z duzymi predkosciami ]...
Dlatego wystrzegam sie juz wszelkich 'renomowanych dorobek' - wole pierscienie 'ze zlomu, ale oryginalne'...
Mam je do tej pory i az z ciekawosci - sprawdze ich 'zuzycie' w cylindrze...
Reasumujac : na dorabianych pierscieniach - spalanie oleju wynosilo nawet 2,5 - 3 L / 1000 km [ bo tak szybko sie scieraly 'na lyso' /po 2-3 mies. ];
- oryginalne, uzywane / 'ze zlomu' - byly 'niezniszczalne / spalanie oleju 0,4 - 0,45 L / 1000 km, przy jezdzie z wozkiem z duzymi predkosciami / w 3-4 osoby...
enesiak pisze: pt 13 sty, 2023 1:52 pm
Na szczescie ja nie miewalem takich 'dylematow : wymieniac / nie wymieniac', szczegolnie przy duzych przebiegach miesiecznych / nawet ponad 2500 km, do 3000 km 'skrajnie' - bo silnik po prostu 'przepalal' wiekszosc oleju, a juz najwiecej - przy stosowaniu pierscieni - 'dorobek do Mercedesa'...
Po 2- krotnym zakupie 'nowek kompletow pierscieni - renomowanej firmy', jak mi sie 'starly do lysa' po 2-3 miesiacach jazdy i silnik zaczal 'zlopac olej / 2,5 - 3 L/ 1000 km' - 'zagotowalem sie' i na 'zlomie' - wydlubalem z silnika 'Mercedesa' oryginalne pierscienie, fabryczne / po nie wiadomo jakim przebiegu [ polowa lat 90-tych / 1995 - 96 rok ] ?
Jak zamontowalem te 'chodzone pierscienie' - to spalanie oleju spadlo do 0,4 - 0,45 L / 1000 km [ polowa zuzycia oleju z instrukcji i to z wozkiem bocznym caly czas i z duzymi predkosciami ]...
Dlatego wystrzegam sie juz wszelkich 'renomowanych dorobek' - wole pierscienie 'ze zlomu, ale oryginalne'...
Mam je do tej pory i az z ciekawosci - sprawdze ich 'zuzycie' w cylindrze...
Reasumujac : na dorabianych pierscieniach - spalanie oleju wynosilo nawet 2,5 - 3 L / 1000 km [ bo tak szybko sie scieraly 'na lyso' /po 2-3 mies. ];
- oryginalne, uzywane / 'ze zlomu' - byly 'niezniszczalne / spalanie oleju 0,4 - 0,45 L / 1000 km, przy jezdzie z wozkiem z duzymi predkosciami / w 3-4 osoby...
Ale o co chodzi...
Czy to jest temat o zużyciu oleju ? Nie poniosło cię znowu, aby odrobinę?
Jakby nie kultura osobista, zaklął bym szpetnie....
Spiker pisze: pt 13 sty, 2023 8:12 am
Gdybyśmy mieszkali bliżej siebie moglibyśmy stworzyć "wunderteam" turystyki enesowej. A tymczasem proszę o dzielenie się krótkimi sprawozdaniami z co ciekawszych wycieczek w naszym dziale turystycznym - to naprawdę mobilizuje innych!
Kazimierz jest tak mniej więcej w połowie drogi, nie widzę przeszkód żeby się zjechać, wypić kawę i pokopać w opony.
W zeszłym roku większą grupą byliśmy w marcu w Puławach, słoneczko niby świeciło ale cztery litery nam obmarzły.
Enesiak chyba chciał zwrócić uwagę, że niektóre silniki spalają tyle oleju, że dolewanie świeżego powoduje naturalną "regenerację" czynnika smarnego. Ale sprawa nie jest tak prosta. Taki spalający olej silnik jest najczęściej bardzo zużyty, a wiec bardzo szybko brudzi olej, generuje szlamy, laki, nagar, itp. To wszystko szybko krąży w kana łach obiegu oleju i zapycha także filtry. A pomimo ciągłego, częstego dolewania dużych ilości oleju i tak trzeba dokonywać jego wymiany. I tutaj wracamy do procedury serwisowej, która jest tematem tego wątku .
Hmmm., no tak z tym - że norma fabryczna zużycia oleju przez nowy czy też dotarty silnik 501 S/ OS 'zeliwniak' - to 0,17 L / 100 km, czyli 1,7 L / 1000 km.
To jeżeli ktoś kupował przed wojna taki motocykl - to raczej w celach 'ekstremalnych / użytkowych - żeby nim jezdzic'...
To jeśli nawet jeździł tylko codziennie 25 - 30 km, np. 'do pracy i z powrotem', to przejeżdżał miesięcznie te '800 - 1000km' i 'znikalo' mu ze zbiornika oleju przynajmniej 1,5L tegoz, to uważacie - że 'nie dolewał oleju w ogole'..?
Tylko co - 'odstawial 501' do garażu i czekał aż nadejdzie zima / żeby zmienić olej na 'zimowy'..?
Przecież przy tak dużym zużyciu - spalaniu oleju, trzeba go było dolewać przynajmniej co 2-3 tygodnie, może co miesiąc /1L do zbiornika i 'doturlac się tak do zimy / żeby zmienić olej na zimowy' i wtedy także wyjąć filtr, wymyć go, wypłukać zbiornik oleju, itp., itd.
enesiak pisze: pt 13 sty, 2023 6:46 pm
Hmmm., no tak z tym - że norma fabryczna zużycia oleju przez nowy czy też dotarty silnik 501 S/ OS 'zeliwniak' - to 0,17 L / 100 km, czyli 1,7 L / 1000 km.
Ze względu na pesel i coraz słabszą pamięć staram się prowadzić osobną tabelkę dla każdego pojazdu z zapisem czynności obsługowych, napraw i zużycia paliwa. Jedyne czego nie notuję to wydanych kwot na wypadek gdyby komputer wpadł w ręce żony
Przyznaję w zeszłym roku miałem wyjątkową fazę na NSU, cztery tysiące kilometrów, cztery wymiany oleju, dolewki pomiędzy wymianami 0.2-0.3 litra.
Zużycie 1,7 l/1000 to chyba trochę dużo za dużo.
Już to gdzieś pisałem, może na forum innego pojazdu, w dawnej literaturze spotkałem się z znaczeniem zużycia oleju jako wskazaniem kiedy należy zmienić olej. Zużycie nie jako spalanie ale fizyczna utrata właściwości. Przykładowo w silniku jest 5 litrów, zużycie wynosi 2,5 l/1000 co znaczy, że po 2000 km trzeba zmienić olej. Bo się był zużył.
Miałoby to sens dla podanej normy, 2,5 litra w silniku, zużycie 1,7, co 1500 kilometrów zmień olej.
Uzupełniając sam siebie, w sumie przy wymianach co 1000 km nie bardzo jest potrzeba uzupełniania oleju. Przy nalaniu celuję w poziom w odległości 80 mm od krawędzi wlewu (mierzone wzdłuż krawędzi a nie w pionie), po 600-700 km poziom był 110mm. W sumie można było dociągnąć do następnej wymiany bez dolewek.
Czesc, tutaj jest podana 'konsumpcja oleju 501 S / OS', przy czym te najstarsze wersje 1932 - 34 mialy dodatkowe odgalezienia magistrali olejowej / cisnieniowe :
- do trzonkow zaworow na glowicy / po przesmarowaniu tychze olej byl spalany w kolankach wydechowych, czyli nie splywal do karteru ;
- do smarowania lancuchow : sprzeglowego i pradnicy - stad takze olej nie wracal do karteru...
W pozniejszych wersjach 'zeliwniakow' [ od 1935r. ] - pozostalo tylko cisnieniowe odgalezienie do smarowanie trzonkow zaworow, zrezygnowano z cisnieniowego smarowania lancuchow i tulei cylindra / plaszcza tloka - przez co 'konsumpcja oleju' spadla o ok. 0,4 - 0,5 L - do wartosci 1,2 - 1,3 L / 1000 km / nadal jedak az tyle oleju przepuszczaly pierscienie tloka - do komory spalania i prowadnice zaworow - do kolanek wydechu...
Czyli - 2 mies. jazdy po 30 - 50km dziennie i w zbiorniku nie ma 'nic do wymiany' - bo 2,5L oleju ulega spaleniu / 'wylata' przez wydechy, niestety...
Przy glowicach 'alu' / od 1936 - 37r., jak juz weszly do masowej produkcji - pozostalo tylko smarowanie cisnieniowe czopa korbowodu i dalej 'rozbryzgiem / gladzi cylindra i tloka' - stad zuzycie oleju spadlo do 0,9 - 1,0 L / 1000 km, ale wlasnie wciaz ten 'litr oleju / na tysiac km' - trafial przez pierscienie tlokowe - do komory spalania i przez prowadnice zaworow - do rur wydechowych...
Najlepiej zaobserwowac to wszystko - jezdzac codziennie okreslony dystans [ z grubsza podobny, np.te : 30 - 50 km ], bo wtedy widac od razu / po tygodniu - spadek poziomu w zbiorniku. Po miesiacu - jest to juz brak co najmniej 0,7 - 1,0 L oleju [ dotyczy silnikow 501 / 601 z glowica 'alu' ]...
Załączniki
Zuzycie / 'konsumpcja' oleju w najstarszych silnikach 501 S / OS, majacych odgalezienia magistrali : - do smarowania trzonkow zaworow, po czym olej 'wylatal' do wydechu... - do smarowania cisnieniowego lancuchow sprzegla i iskrownika / pradnicy - olej takze nie wracal stamtad do karteru. Odgalezienie do smarowania tulei cylindra i plaszcza tloka pomijam - bo tam dostarczany olej splywal na dno karteru i byl przepompowywany do zbiornika oleju 'nazad'..:
501 S / OS / OSL - nie spalaly tego oleju w sumie tak duzo, w porownaniu do motocykli z tlokami starszej 'generacji' - jeszcze bez pierscienia 'olejowego / zgarniajacego'. To byly czasy dosc 'pionierskie' - w stosowaniu takiej 'nowinki technicznej / pierscienia olejowego' i sporo motocykli ich jeszcze nie mialo...
Co ciekawe, to NSU 501 T - TS wczesniej produkowane - nie mialy wlasnie tego pierscienia 'olejaka', tylko 3 'kompresyjne' i podobno w ich instrukcjach jest podane zuzycie / spalanie oleju : '0,5 L / 100 km', czyli prawie 3-krotnie wieksze od silnikow 500 / 600 - OHV..?
Nie wiem, jakie w zwiazku z tym - podawali 'przebiegi do wymiany oleju w 501 T - TS' i czy w ogole byla taka 'wymiana oleju' przewidziana - bo podobno
w instrukcji obslugi zalecali : 'dolewke 2 L co 300 / 400 km przebiegu'..?
Pewnie już kiedyś pisałem, ale ja po zastosowaniu pierścienia olejowego z ekspandorem w 351 OSL nie stwierdzam żadnego zauważalnego zużycia oleju. Nie twierdzę, że go wcale nie ma, ale między corocznymi wymianami oleju (w praktyce 2-3 tys. km) nie ma potrzeby dolewania oleju do zbiornika. Ja wiem, że oleju ubywa tez przez "oddychanie" odmy, ale widocznie jest to też niewielka emisja oparów olejowych na zewnątrz. Pewnie przyczynia się też to, że nie dopuszczam do zalewania karteru olejem na postoju regularnie zamykając kranik olejowy.
A co do wspomnianego przykładu "olejożernych" silników T/TS - to na pewno wymiana jest prędzej czy później konieczna w każdym obiegowym układzie smarowania, choćby tylko dla wyczyszczenia filtra.
Spiker pisze: śr 18 sty, 2023 8:14 am
A co do wspomnianego przykładu "olejożernych" silników T/TS - to na pewno wymiana jest prędzej czy później konieczna w każdym obiegowym układzie smarowania, choćby tylko dla wyczyszczenia filtra.
jaki filtr
enesiak pisze: śr 18 sty, 2023 2:43 am
Co ciekawe, to NSU 501 T - TS wczesniej produkowane - nie mialy wlasnie tego pierscienia 'olejaka', tylko 3 'kompresyjne' i podobno w ich instrukcjach jest podane zuzycie / spalanie oleju : '0,5 L / 100 km
to się mija z prawdą bo pierścienie olejowe były od początku t-ts A zużycie oleju (nie 0.5l na 100km tylko katalogowo 0,25 a sprawdzone ok 0.15) nie jest wynikiem spalania jego tylko nieszczelności silnika i odmy
Silniki NSU S - OS - OSL byly juz na tyle nowoczesne, ze mialy ten pierscien 'olejowy / bez ekspandora', stad spalaly 'tylko 1,7 - 0,9 L / 1000 km' - przepuszczanego przez pierscienie - do komory spalania i przez prowadnice zaworu wydechowego - bezposrednio do rur wydechowych, w zaleznosci od typu silnika : 'zeliwna glowica - alumniowa glowica' [ 1,7 L - 0,9 L ]...
Pierscienie 'olejowe z ekspandorem' - to chyba polowa lat 60-tych albo nawet pozniejsze czasy [ przynajmniej u nas ]..? 'Ekspandor' - tez stale 'ewoluuje', jak obserwuje od wielu lat.
Dlatego tez wspominalem o nim kilka postow powyzej - ze zastosowalem w pewnym momencie oryginalny pierscien 'ze zlomu / Mercedes', byc moze po przebiegu 'setek tysiecy km - w ogole nie zuzyty' i to spalanie oleju spadlo u mnie przy szybkiej jezdzie z wozkami i z duzym obciazeniem - do zaledwie 'polowy normy z instrukcji / czyli do 0,40 - 0,45 / 0,5 L / 1000 km', zeby 'unaocznic problem spalania oleju / przez silniki 501 / 601 OSL' z głowicą aluminiowa...