Smarowanie w praktyce

Zawiłości eksploatacji motocykli NSU - porady praktyków.
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Smarowanie w praktyce

Post autor: Spiker »

Jak wiadomo stare konstrukcje techniczne posiadają wiele punktów wymagających częstego smarowania. W instrukcji NSU OSL smarowanie przedniego widelca wymagane jest co każde 500 km! Większość z tych smarowań jest realizowana poprzez tzw. smarowniczki, eliminujące konieczność żmudnego rozbierania elementów. Czyli dla użytkownika powinno być szybko i przyjemnie. Ale ...

Ale praktyka jest niestety nieco inna i nie jest tak prosto w przypadku niektórych punktów. Chodzi o kiepską dostępność niektórych smarowniczek, oraz fakt, że konstrukcja starego typu z brakiem możliwości zablokowania końcówki smarownicy na smarowniczce w praktyce eliminuje możliwość zastosowania elastycznego wężyka. Niestety, taki jest koszt oryginalnego wyglądu.
Nie ma większego problemu z przesmarowaniem górnych osi trapezu, przekładni napędu prędkościomierza, czy osi hamulców. Najgorsza jest dostępność do smarowniczek dolnych osi trapezu, oraz do łożysk kół. W ostatnim czasie wiele osób stosuje w kołach łożyska maszynowe kryte, nie wymagające w praktyce smarowania w trakcie długiej eksploatacji, jednak już trapez smarować musi każdy. A z trapezem po remoncie łożyskowania jest dodatkowy problem, bo tam są zazwyczaj dosyć ciasne pasowania i smar wchodzi ze znacznym oporem.

Ja w zasadzie nie smaruję w trasie (za krótkie trasy), chociaż wożę z narzędziami małą przedwojenną smarownicę Tecalemit. W garażu stosuję różnego rodzaju smarownice ręczne (bezwężykowe), ale do wspomnianych powyżej krytycznych punktów nie da się inaczej jak tylko taką najmniejszą przewoźną smarownicą z zestawu narzędzi - ale i z jej pomocą jest mało miejsca, aby dobrze osiowo trafić w smarowniczkę, nie mówiąc juz o odpowiednim docisku i ruchach smarownicy.
Jak Wy sobie radzicie z tym problemem?
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
ODPOWIEDZ