OK, czas na krótkie sprawozdanie z 14-tej wystawy w Siedliskach. Zacznę od Iża - był jeden 350. Ale za to była spora ilość pokrewnych przedwojennych/wojennych DKW, zarówno wojskowych jak i cywilnych. Ale poza tym mnóstwo pięknych i ciekawych motocykli na których warto było zawiesić oko. Widać było, że organizatorzy postarali się, aby nie pokazywać wciąż tych samych motocykli co roku - aż dziwne ile w bliższej i dalszej okolicy tego jest, ile ludzie wciąż kupują i sprowadzają. Było kilka premier (np. wojenny Triumph (TWN) BD250W) i rzadkich w naszym kraju marek (np. przedwojenna Husqvarna czy Motosacoche). Kolega z forum NSU pokazał swojego 501T. Była spora grupa przedwojennych singli BMW (w tym nieczęsto widywany R2). Były nawet interesujące motocykle w finalnej fazie remontu (np. Sokół 600 RT). Nie obyło się bez tradycyjnej plenerowej ekspozycji silników stacjonarnych, odpalanych oczywiście jeden po drugim - ku uciesze zwłaszcza najstarszej części publiczności. No i jak zwykle podczas kilkugodzinnej imprezy na placu postojowym pojawiały się nie mniej interesujące co na wystawie motocykle odwiedzających, a to Zundapp KS 750, a to Sokół 600 RT. Wystawę odwiedził też mój NSU 351 OSL

. Nie sposób pominąć tej całej jakże malowniczej grupy motocykli z okresu PRL - mi wpadła w oko piękna Pannonia, AWO T i S, poczciwa WSK z przyczepką towarową. Poza tym sporo klasyków z lat 60-80. Obrazu dopełniały nieliczne, ale piękne zabytkowe/klasyczne samochody. No i trzeba też wspomnieć o prezentacji rewolucyjnych, znanych w środowisku silników OHRV do Junaka przez ich konstruktora (i przyszłego producenta) - Wulkana (
https://pl-pl.facebook.com/ohrv2/).
Ale nie sposób pominąć tych wszystkich pasjonatów, których w jednym czasie i w jednym miejscu można spotkać tylko tam - dla mnie sami znajomi, więc "ręka aż bolała" od przywitań. Dało się odczuć głód takich spotkań po dwóch latach pandemicznych ograniczeń. Pogoda przepiękna, i z tego co słyszałem chyba już zostanie ten termin czerwcowy zamiast poprzednio niepewnego pogodowo końca kwietnia. Sugerowałbym tylko nie wchodzenie w kolizję z innymi lokalnymi wydarzeniami (w ten sam weekend były w Rzeszowie duże zawody triathlonowe i był spory problem z dojechaniem do sąsiadujących od południa Siedlisk, sam musiałem nadrobić ze 20 km).
Podsumowując - moim zdaniem obowiązkowy punkt sezonu dla całego regionu i ciekawy punkt trasy dla przejeżdżających w pobliżu (całkiem niedaleko od głównej trasy na południe - w Bieszczady i na Słowację). Będę na tym forum informował o kolejnych edycjach.
Zdjęcia:
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...