http://www.automobilrzesz.pl/aktualnosc ... ipca-2025/ Nie informowałem wcześniej koleżeństwa forumowego o tej imprezie, bo ilość uczestników była ograniczona a lista zapełniona. No, poza dwoma lokalnymi enesiarzami, z których ostatecznie jeden wystartował na Victorii (za co zaznał swoistej karmy rajdowej
Dostałem "cynk", wysłałem zgłoszenie, opłaciłem symboliczną składkę i w ustalonym dniu udałem się na miejsce zbiórki. Dużo by mówić o szczegółach organizacji i atrakcjach, ale powiem, że było grubo, ... to znaczy idealnie pod każdym względem. Zaczęło się "jak u Hitchcocka" - a więc najpierw trzęsienie ziemi - wyśmienite śniadaniem w "Niebieskich Migdałach" i widowiskowe ustawienie szpaleru motocykli na za zwyczaj niedostępnym dla pojazdów reprezentacyjnym deptaku miasta, a potem napięcie już tylko narastało. Posypywany przy starcie płatkami kwiatów czułem się jakbym startował do rajdu Paryż-Pekin co najmniej. Pogoda zapowiadała się kiepsko, od wielu dni ulewy, ale wraz z kolegą umówiliśmy się, że jedziemy nawet przy najgorszej pogodzie. Ale w dniu imprezy nie spadła na nas ani jedna kropla deszczu. Więc okazało się, że zupełnie niepotrzebnie targałem ze sobą cały plecak przeciwdeszczowych zabezpieczeń (niestety przeważyła świeża trauma po ostatnim totalnym przemoknięciu na zlocie NSU).
Jak już wspomniałem jako jedyny reprezentowałem markę NSU. Moja 350-tka była trochę jak ubogi krewny przy grupie motocykli Harley-Davidson czy Indian z lat 20-tych i 30-tych, ale dzielnie poradziła sobie na całej górzystej i krętej trasie. Ale najważniejsze było spotkanie wielu zacnych motocyklistów, tych od dawna znanych i wcześniej nieznanych. Tych z okolicy, ale też przyjezdnych z całej Polski. No i poznanie wspomnianych gospodarzy imprezy (mam na myśli nie tylko komandorów rajdu, ale także wszystkie osoby wspomagające, obsługę trasy, miejsc postoju, konkurencji, oraz przedstawicieli gościnnych władz Mrzygłodu).
Nowością dla mnie był interier wspomagany przez aplikację na smartfona. Początkowo miałem mieszane uczucia co do takiej nowoczesności nie współgrającej z "analogowym" duchem starej motoryzacji, ale uznałem, że i tak już trudno w dzisiejszych czasach rekwirować urządzenia elektroniczne i kazać odpinać je z motocykli. Ale w trakcie użytkowania na trasie ten sposób nawet mi się spodobał bo bardzo pomagał kontrolować dystans i czas, ... aż do rozładowania się smartfona w połowie trasy co zmusiło mnie do przejścia na wersję drukowaną interiera profilaktycznie także dostarczoną przez przewidujących organizatorów.
Próbując ratować nieszczęsnego kierowcę Victorii od powrotu na lawecie musiałem niestety odpuścić zabawę w zbieranie punktów a nawet opuścić jeden z fragmentów trasy aby zdążyć do Mrzygłodu. Ale od początku nie nastawiałem się na nagrody, więc strata (i ujma na honorze) była niewielka. Choć muszę przyznać, że początkowo starałem się rzetelnie realizować poszczególne etapy przewidziane w interierze - bo wymagał tego szacunek dla włożonego w organizację wysiłku. Tak więc zaliczyłem i kurs pomocy i gymkhanę i jazdę na równomierność prędkości. Było źródło solanki i Muzeum Silników Stacjonarnych. Ominęła mnie tylko cerkiew. Prawdopodobnie to był mój pierwszy dłuższy postój w Mrzygłodzie, który choc blisko tras, którymi się zazwyczaj poruszam, to jednak nieco na uboczu i jakoś zawsze nie po drodze - wiec z zainteresowaniem się tam rozglądałem.
W domu byłem niedługo przed zmrokiem. Wróciłem naprawdę zadowolony i chętny na kolejne wydarzenia firmowane przez tych przemiłych i kompetentnych organizatorów (jeśli tylko będą mnie zapraszali). Niestety nie mogłem zostać na wieczorną integrację na finiszu rajdu, ale też było zapewne godnie i wygodnie.
Podsumowując - był klimat! Było niebanalnie i ogólnie sympatycznie. Nieco zmęczony fizycznie, ale odpocząłem psychicznie. Tego mi było trzeba. Teraz będę sobie czytał książkę o Pogórzu Przemyskim którą obdarowano uczestników w ramach pakietu uczestnika.
A nawiązując do tlącej się na tym forum dyskusji o kierunkach w których powinna się rozwijać nasza seria markowych spotkań - ten rajd o którym opowiadam uświadomił mi jak może być wysoko postawiona poprzeczka. Oj wysoko ...