Awaryjny rozruch bez akumulatora w praktyce

Zawiłości eksploatacji motocykli NSU - porady praktyków.
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Awaryjny rozruch bez akumulatora w praktyce

Post autor: Spiker »

Jak wiadomo prądnice Boscha stosowne w naszych NSU umożliwiają takie szybkie połączenie specjalnym przełącznikiem. Prawdę mówiąc przez te wiele lat użytkowania motocykla NSU nie miałem potrzeby przeprowadzania takiego awaryjnego rozruchu. Ale po zeszłorocznych przejściach i rozładowaniu w trasie do zera akumulatora temat powrócił jako aktualny.

Próbowałem podczas tej ostatniej awarii, ale nie byłem w stanie sam rozpędzić na tyle motocykla aby zapalił. Prawdopodobnie przeszkadzała w tym (jak się później okazało) uszkodzona dioda prądu zwrotnego. A może mała górka którą znalazłem i na którą wpychałem motocykl była po prostu za krótka? Dałem sobie spokój jak pojawiła się rezerwowa bateria i mogłem na niej dojechać do domu.

Teraz, już po naprawie ładowania chciałbym jeszcze raz spróbować takiej procedury i mieć to przećwiczone na wypadek przyszłych problemów. Liczę na wasze wskazówki. Na jakim biegu, jak znacznie trzeba rozpędzić motocykl? Jaka procedura przygotowawcza i rozruchowa? Jakie warunki muszą być spełnione? Wymieńmy swoje doświadczenia.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Awatar użytkownika
enesiak
Posty: 3566
Rejestracja: śr 12 mar, 2014 3:39 pm

Re: Awaryjny rozruch bez akumulatora w praktyce

Post autor: enesiak »

Po 'pierwsze primo' : trzeba motocykl 'cofnac na dwojce' lekko, zeby wal korbowy obrocil sie 'do tylu' i mogl pozniej nabrac rozpedu przy pchaniu 'do przodu' i puszczeniu sprzegla;
Po 'drugie primo' : wystarczy 1,5 - 2m 'szorstkiego betonu', zeby tylne kolo mialo dobra przyczepnosc [ szczegolnie istotne w zimie / przy '- 15 / 20 stopniach mrozu i lodzie na jezdni' ];
Po 'trzecie primo' : musi byc sprawna pradnica / moja B 145 w 601 byla na tyle sprawna, ze pchalem motocykl z wozkiem [ 325 - 330 kg ciezaru ] sam i jak puszczalem sprzeglo po 2 - 3 m rozpedu [ czyli szybkosc ok. 3 - 4 km/h chyba ? ] - to wystarczylo, ze wal w silniku zrobil 2 - 3 obroty i juz zaskakiwal - tylko warunkiem bylo calkowicie 'bez gazu', zeby tlok sprezal tylko minimalne ilosci mieszanki w cylindrze...
Jak tylko 'dal glos' - to wciskalem sprzeglo i lekko 'gazu' dawalem, zeby go nie 'zadusic' i tyle / zaczynal normalnie pracowac na samej pradnicy.
Dopiero po kilku takich 'akcjach - atrakcjach' / Kolega poddal mi 'pomysl bateryjny' : dwie plaskie baterie - spiete gumka jako taki 'kieszonkowy akumulator awaryjny - bank energii do zapalania'...
Dzisiaj moznaby juz stosowac chyba 'power banki' od telefonow czy laptopow, itp. sprzetow - bo przynajmniej nie ma mozliwosci 'wycieku smoly' z nich w cieplej kieszeni..?
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Awaryjny rozruch bez akumulatora w praktyce

Post autor: Spiker »

Koledzy z forum Iża nagrali film instruktażowy z tej procedury.
https://youtu.be/MiPJp5F9dM4
Czy ktoś u nas tez się pokusi?
Tutaj wątek na forum Iża, z podanymi instrukcjami fabrycznymi:
http://izhmoto.pl/viewtopic.php?p=92939
Fabryka Iż zalecała odpalanie awaryjne na 3-cim biegu. I ostrzegała, że dłuższa jazda bez akumulatora jest niewskazana.

Nie rozumiem w opisie kol. Enesiaka tego cofania motocykla i wału.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Awaryjny rozruch bez akumulatora w praktyce

Post autor: Spiker »

Nie odpalałem jeszcze co prawda tą metodą (czekam na wiosenną przejażdżkę i boczną drogę ze spadkiem, aby nie pchać przy próbach), ale na jesieni sprawdziłem działanie wyłącznika na prądnicy i odłączenie akumulatora na odpalonym bateryjnie silniku - wszystko pracuje jak powinno pomimo włożonego regulatora elektronicznego (miałem troche obaw).
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Awatar użytkownika
Radek04251
Posty: 356
Rejestracja: sob 18 lip, 2009 12:26 am
Lokalizacja: Lublin

Re: Awaryjny rozruch bez akumulatora w praktyce

Post autor: Radek04251 »

cześć
Ja niestety miałem okazję odpalać tak NSU 251 z uszkodzonym akumulatorem. W domu odpalił bez zarzutu a po zakupach już nie było prądu. Operacja przebiegała następująco:
Przełącznik na "Dyn", wyłączone przęgło, podparty zawór wydech odprężnikiem, zapięta jedynka i ogień, biegiem po asfalcie. Potem po kolei puszczałem. Najpierw sprzęgło. Jak silnik nabrał obrotów na tyle że zaczęła migać kontrolka puściłem odprężnik i silnik zaskoczył. Następnie wystarczyło utrzymywać zwiększone "wolne obroty" i do domu wróciłem. W domu okazało się że w akumulatorze oberwała się cela.
Radek04251 (251 OSL '38; 351 OS '34)
Simon
Posty: 6
Rejestracja: sob 21 gru, 2024 7:31 pm

Re: Awaryjny rozruch bez akumulatora w praktyce

Post autor: Simon »

Po to trzeba popchać na biegu do tyłu aż do sprężania żeby potem jak już pchasz do przodu i puścisz sprzęgło nie zablokowało Ci koła od razu,tylko żeby silnik się bujnoł i łatwiej przerzucił pierwsze sprężenie.Dawniej wszystkie rajdy się tak zaczynały że wszyscy zawodnicy podpychali se trochę do tyłu przed startem to potem lepiej rozepchać do przodu.Ma to sens tylko w singlach.
ODPOWIEDZ