Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Czesc, wczoraj znalazlem w manelarni dekielki dekompresji od silnikow 351-501-601 OSL, w tym jeden od mojego fabrycznie nowego silnika nabytego w latach 80-tych, a drugi - nabyty jako 'nowy' w Lodzi w latach 90-tych. Nowy dekielek zdemontowalem z silnika 601, bo nie uzywalem tego mechanizmu do zapalania silnika - tylko balansowalem bezwladnoscia walu korbowego na zamknietym 'gazie'. Dzieki temu silnik byl szczelniejszy i nie ociekal olejem po glowicy zbyt mocno i nie musialem stosowac na kierownicy dzwigienki dekompresji, linki do niej, srubek regulacyjnych, itp. armatury. O wiele prostsza byla cala konstrukcja bez tych udogodnien i mniej zawodna.
Natomiast dekielek kupiony w Lodzi jako 'nowy' - okazal sie po blizszym przyjrzeniu wczoraj, zwyczajnie 'zregenerowanym' chromem technicznym i ocynkiem lub kadmem ?
Natomiast dekielek kupiony w Lodzi jako 'nowy' - okazal sie po blizszym przyjrzeniu wczoraj, zwyczajnie 'zregenerowanym' chromem technicznym i ocynkiem lub kadmem ?
- Załączniki
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Jak dobrze zachromolone to będzie trzymać:) Handlarz zrobi wszystko żeby wycisnąć więcej grosza z chodliwego towaru, dobrze że nie zregenerował tego papierem toaletowym:)
A propo przeróbek...czytałem kiedyś artykuł człowieka który chciał wyeliminować wady Dniepra, zaczął od pompy olejowej, skoro miała za małe ciśnienie(szczeg. na prawy cylinder)zrobił większe zębatki, ale ciśnienie wywalało uszczelki i sprawiło że na lewym cylindrze olej wyciekał przez rurę wydechowa, więc poprawił....(3 strony później) Dniepr zaczął pracować jak należny, koszt ponad 9tyś, a Dniepr dalej był tylko Dnieprem. Podobnie robili z Kaczkami, wstawiano piece od BMW, siadały wałki napędowe, zmieniali wałki, siadały dyfry, zmieniali dyfry, siadały skrzynie...kiedy wszystko było z BMW na usta cisnęło się pytanie...nie można było kupić BMW? Ty kol. Enesiak to człowiek z innej epoki-epoki motura spawanego:)Kiedy reanimowało się bryki żeby jeździć bo nie było nic innego, cięło się Junaki z komurek na czopery, wstawiało części od kombajnu, wymieniało kierownice ze stara, i zajeżdżało maszyny na śmierć. Pamiętam pierwsze zloty w Pożdzenicach jak rano zlot przypominał pobojowisko ale te czasy minęły i to se ne vrati. Mając zabytka kosztującego majątek, każdy stara się jeździć rzadko i po w miarę równym asfalcie ale cieszyć się pełna oryginalnością pojazdu a ciora się nowymi maszynami, a Ty idziesz pod prąd(żart) :)Reasumując-wszelkie przeróbki "aby jeżdzić" we współczesnych czasach uważam za kompletnie bez sensu skoro można KUPIĆ wszystko i wszystko dorobić, czy ściągnąć z Usa, UK lub księżyca trzeba mieć kasę i tyle a kto nie ma no cóż, kupuje Honde czy innego japana. W normalnych krajach ludzie maja kilka pojazdów-nowe do ciorania na co dzień i stare do lansu na niedzielę. I o to chyba chodzi.Oczywiście nie będę palił na stosie kogoś kto z Harego WLA czy NSU zrobi bobbera(o co tu chodzi???)pomaluje na różowo czy stworzy innego innego śmiecia, bo to nie moja sprawa choć tak się powinno robić:) Tylko mija się to z celem moim zdaniem. (chyba mój wywód powinien trafić do działu-przy piwie...)
A propo przeróbek...czytałem kiedyś artykuł człowieka który chciał wyeliminować wady Dniepra, zaczął od pompy olejowej, skoro miała za małe ciśnienie(szczeg. na prawy cylinder)zrobił większe zębatki, ale ciśnienie wywalało uszczelki i sprawiło że na lewym cylindrze olej wyciekał przez rurę wydechowa, więc poprawił....(3 strony później) Dniepr zaczął pracować jak należny, koszt ponad 9tyś, a Dniepr dalej był tylko Dnieprem. Podobnie robili z Kaczkami, wstawiano piece od BMW, siadały wałki napędowe, zmieniali wałki, siadały dyfry, zmieniali dyfry, siadały skrzynie...kiedy wszystko było z BMW na usta cisnęło się pytanie...nie można było kupić BMW? Ty kol. Enesiak to człowiek z innej epoki-epoki motura spawanego:)Kiedy reanimowało się bryki żeby jeździć bo nie było nic innego, cięło się Junaki z komurek na czopery, wstawiało części od kombajnu, wymieniało kierownice ze stara, i zajeżdżało maszyny na śmierć. Pamiętam pierwsze zloty w Pożdzenicach jak rano zlot przypominał pobojowisko ale te czasy minęły i to se ne vrati. Mając zabytka kosztującego majątek, każdy stara się jeździć rzadko i po w miarę równym asfalcie ale cieszyć się pełna oryginalnością pojazdu a ciora się nowymi maszynami, a Ty idziesz pod prąd(żart) :)Reasumując-wszelkie przeróbki "aby jeżdzić" we współczesnych czasach uważam za kompletnie bez sensu skoro można KUPIĆ wszystko i wszystko dorobić, czy ściągnąć z Usa, UK lub księżyca trzeba mieć kasę i tyle a kto nie ma no cóż, kupuje Honde czy innego japana. W normalnych krajach ludzie maja kilka pojazdów-nowe do ciorania na co dzień i stare do lansu na niedzielę. I o to chyba chodzi.Oczywiście nie będę palił na stosie kogoś kto z Harego WLA czy NSU zrobi bobbera(o co tu chodzi???)pomaluje na różowo czy stworzy innego innego śmiecia, bo to nie moja sprawa choć tak się powinno robić:) Tylko mija się to z celem moim zdaniem. (chyba mój wywód powinien trafić do działu-przy piwie...)
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Kolego Szmaja - mógłbyś felietony pisać
.... tak jak i kolega Enesiak, który też ma niewątpliwy talent
Ilu ludzi tyle podejść do tematu. Ważne, aby pisać, dzielić się swoimi przemyśleniami, czasem dyskutować i sprzeczać - dla dobra polskiego enesiarstwa i niniejszego forum.
Fajne dekielki Enesiak - zazdroszczę. Ja miałem tylko jeden kompletny i ten założyłem do jeżdżącego 351. Inne mam niestety bez osiek (szkoda, że nie są tak dostępne jak te do małych OSL). Wcześniej zawsze (z musu) jeździłem z dekielkiem "ssącym" bardzo nad tym bolejąc. Ale przyznam, że jak już mam działający odprężnik to w zasadzie go nie używam. Nie wiem jak w 601, ale 351 zapalam zwykłym energicznym kopnięciem (cała masa mojego cielska skacze na kopnik) a gaszę odcinając zapłon. Dbam tylko o odpowiednie opóźnienie zapłonu do rozruchu i (odpukać) nie odbija.
Z moich doświadczeń - najczęstsze uszkodzenie dekielka "wydechowego" to ukruszenie pierścionka osłaniającego korkowe uszczelnienie. Ja naprawiałem staczając i wciskając wytoczony aluminiowy pierścień. Nie do wypatrzenia.
Fajne dekielki Enesiak - zazdroszczę. Ja miałem tylko jeden kompletny i ten założyłem do jeżdżącego 351. Inne mam niestety bez osiek (szkoda, że nie są tak dostępne jak te do małych OSL). Wcześniej zawsze (z musu) jeździłem z dekielkiem "ssącym" bardzo nad tym bolejąc. Ale przyznam, że jak już mam działający odprężnik to w zasadzie go nie używam. Nie wiem jak w 601, ale 351 zapalam zwykłym energicznym kopnięciem (cała masa mojego cielska skacze na kopnik) a gaszę odcinając zapłon. Dbam tylko o odpowiednie opóźnienie zapłonu do rozruchu i (odpukać) nie odbija.
Z moich doświadczeń - najczęstsze uszkodzenie dekielka "wydechowego" to ukruszenie pierścionka osłaniającego korkowe uszczelnienie. Ja naprawiałem staczając i wciskając wytoczony aluminiowy pierścień. Nie do wypatrzenia.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Czesc, ja zrezygnowalem z dekielkow dekompresji po kupieniu w 1986/87 glowic 351-501, w ktorych dzwigienki wydechu - mialy niemal 'odciete' koncowki naciskajace trzonek zaworu wydech. Z bardzo prostej i trudnej zarazem do 'uslyszenia' w drodze przyczyny...Ktos wiele lat przede mna, jezdzac duzo na silnikach 351-501 'alu.' - nie uzywal dekompresji lub tez bardzo rzadko albo nie dopilnowal napiecia-regulacji linki dekompresji. Skutek byl destrukcyjny - linka sie 'rozciagnela' lub poluzowala, wysunela z ktorejs koncowki, lub w ogole zerwala i ktos jechal motocyklem dalej - moze nawet jezdzil kilka dni ? W tym czasie poluzowana dzwigienka dekompresji na dekielku, odpychana do 'tylu' sprezyna - spowodowala obrot walka w dekielku do pozycji, w ktorej zahaczal przednim-ostrym podfrezowaniem o dzwignie zaworowa, tuz przed 'kamieniem' naciskajacym trzonek zaworu - dzwignia wydechowa uderzala w ostra krawedz walka pionowo i robily sie w niej 'naciecia' ok. 3mm glebokosci. Spotkalem takie naciecia w obu glowicach 351-501 i w jeszcze jednej u znajomego - 351, czyli bylo to dosc spotykane uszkodzenie rozrzadu, spowodowane 'luzna, urwana linka dekompresji za 10zl' przyslowiowe. Aby od razu wyeliminowac mozliwosc takiego powaznego defektu, moze nawet w 250-300km trasie - zalozylem do 600-tki od poczatku 2 dekielki 'ssace' i od razu zaczalem probowac - jak zapalac 'taka pojemnosc - bez dekompresji'. Nawet 'starzy wyjadacze' mowili mi, ze 'musialbym przytyc z 50 kg - zeby zapalic 600-tke, bo nie przekopne kompresji ', a ja nauczylem sie zapalac 'bez gazu' - na 3 'balanse', da sie tak zapalic nawet reka...Jak wygrzebie te uszkodzone-naciete walkiem dekompresji dzwigienki - to sami zobaczycie, w czym rzecz, bo mozna sie niezle zdziwic. W starych silnikach S-OS ten problem nie istnieje, bo waleczek dekompresji naciska rolka-tulejka poprzecznie na dzwigienke zaworowa i powstaje tylko niewielki slad-plytkie wglebienie...
Co zas do 'wypieszczonych-100% oryginalow', to po zniszczeniu 251 w 1987[przejechanie-zmiazdzenie na podworku przez Stara-izoterme dostarczajacego mieso do sklepu], 201 w 1989 - po wpadnieciu w nocy w wyrwe w jezdni o glebokosci 40cm i dlugosci 140-150cm i 'przekoziolkowaniu', jak tez po utracie w wypadku w 1990 r. wylakierowanej 'piecowo' i 'wychromowanej' 351 z silnikiem 601 i otrzymaniu za te 3 'nuski' kompletowane-skladane ok. 10 lat - rownowartosci 200 DM, czyli na 'dzisiejsze pieniadze' chyba cos ok. 400zl - opadlem z sil i nie wysilalem sie juz na '100% oryginala-wylakierowanego i chromowanego' - mial po prostu szybko jezdzic i wozic mnie na bazary z manelami i pasazerami...
Poza tym - standardowo, fabrycznie modele OSL byly juz produkowane jako 'masowka wielkoseryjna', wiec zdarzaja sie w nich 'niedorobki' z powodu pospiechu-wydajnosci produkcji i mozna to poprawic - 'odchudzic', jak w silnikach SS i S na poczatku produkcji. Silniki lzej wtedy chodza i sa sprawniejsze nawet o 10%, a mnie np. powojenne pojazdy 'nie rajcuja', jak to sie mawia, a od czasu jak trafilem na zlomie sprawny silnik rowerowy sprzed 100 lat - to juz naprawde niewiele mnie 'pociaga wspolczesna motoryzacja' 2 i 4-kolowa...
'Dla lansu' - jezdze sobie czasem Indianem z 1915/16r. lub 100-letnim 'goralem' z pelna amortyzacja - to ludziom bardziej 'opadaja szczeki'...
Co zas do 'wypieszczonych-100% oryginalow', to po zniszczeniu 251 w 1987[przejechanie-zmiazdzenie na podworku przez Stara-izoterme dostarczajacego mieso do sklepu], 201 w 1989 - po wpadnieciu w nocy w wyrwe w jezdni o glebokosci 40cm i dlugosci 140-150cm i 'przekoziolkowaniu', jak tez po utracie w wypadku w 1990 r. wylakierowanej 'piecowo' i 'wychromowanej' 351 z silnikiem 601 i otrzymaniu za te 3 'nuski' kompletowane-skladane ok. 10 lat - rownowartosci 200 DM, czyli na 'dzisiejsze pieniadze' chyba cos ok. 400zl - opadlem z sil i nie wysilalem sie juz na '100% oryginala-wylakierowanego i chromowanego' - mial po prostu szybko jezdzic i wozic mnie na bazary z manelami i pasazerami...
Poza tym - standardowo, fabrycznie modele OSL byly juz produkowane jako 'masowka wielkoseryjna', wiec zdarzaja sie w nich 'niedorobki' z powodu pospiechu-wydajnosci produkcji i mozna to poprawic - 'odchudzic', jak w silnikach SS i S na poczatku produkcji. Silniki lzej wtedy chodza i sa sprawniejsze nawet o 10%, a mnie np. powojenne pojazdy 'nie rajcuja', jak to sie mawia, a od czasu jak trafilem na zlomie sprawny silnik rowerowy sprzed 100 lat - to juz naprawde niewiele mnie 'pociaga wspolczesna motoryzacja' 2 i 4-kolowa...
'Dla lansu' - jezdze sobie czasem Indianem z 1915/16r. lub 100-letnim 'goralem' z pelna amortyzacja - to ludziom bardziej 'opadaja szczeki'...
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Ad choc...teraz sa inne czasy przypomnę, rejestrując na zabytek, w przypadku stłuczki, oddajesz pojazd do najdroższej firmy na świecie zajmującej sie restauracja pojazdów zabytkowych i masz z główki, niech się rachunkiem martwi ubezpieczyciel:) To jest największy plus rejestracji na zółte tablice.
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Niestety - to o 30 lat za pozno i o 'minus 2 mln' gdzies tak...
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Właśnie grzebiąc przy Matchlessie zobaczyłem ciekawostkę, mianowicie dekompresator nie jest w dekielku zawora(-u, -owi??) jak znanych mi konstrukcjach, tylko w dole silnika na grzybku popychacza przy rozrządzie jest wajcha na lince podnosząca grzybek a w konsekwencji otwierając zawór, zacząłem dociekać i okaza-łosię że angole mieli to w standardzie, i BSA i Triumph i reszta znanych marek ma tak samo, czy oni zawsze muszą mieć wszystko odwrotnie?myślę-może nie odkrywcze ale ciekawe, podzielę się więc jest, jak kogoś to interere wkleję foto...jak dam rade,
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
i w nsu też takie rozwiązanie jest tylko że w modelach t/ts/sszmaja pisze: sob 27 kwie, 2019 8:15 pm okaza-łosię że angole mieli to w standardzie, i BSA i Triumph i reszta znanych marek ma tak samo, czy oni zawsze muszą mieć wszystko odwrotnie
Re: Dekielki dekompresji - 'nowe' fabrycznie...
Ta, już przyczaiłem, a myślałem że błysnę;)z drugiej strony po co sobie komplikować życie, w głowicy lepiej nie?