No właśnie rozebrałem wczoraj. Fotki później jak ochłonę ...
Niestety miałeś Adam rację - obydwa zawory maja znaczny luz w prowadnicy, a wydechowy to już tragedia. Prowadnica wydechowego jest tak wyrobiona na górze, że otwór jest praktycznie trójkątny a zawór kiwa się ze 3-4 mm! Co ciekawe same zawory wyglądają nie najgorzej i po zamknięciu są szczelne. Pamiętam jak lata temu zakładałem te nowe prowadnice z nowymi zaworami kupione w zestawie na łódzkim bazarze. Zawory miały być od Paradowskich a prowadnice (żeliwne) nie wiem kto i z czego dorabiał, ale wyglądały bardzo przyzwoicie. Ile ja mogłem zrobić kilometrów od tamtego czasu? Może 15-20 tysięcy. Wał korbowy wciąż nie ma żadnego luzu a cylinder i tłok, gdybym go głupio nie zatarł (nie otwierając przez roztargnienie kranika oleju) pewnie byłby idealny do dzisiaj. Skąd więc takie znaczne zużycie prowadnic zaworowych? Do głowy by mi nie przyszło, że tak szybko nastąpi konieczność ponownego remontu. Muszę sprawdzić czy aby "kamienie" dźwigienek nie naciskają aby byt daleko od osi zaworu.
Tak więc, zaczęło się od chęci wymiany uszczelki pod głowicę, a skończyło na remoncie głowicy. Mam na szczęście w zapasie ze dwa komplety nowych zaworów. Pytanie tylko z jakiego materiału dorobić prowadnice - czy ponownie z żeliwa, czy może z brązu (jak podobno tak było fabrycznie w NSU i jak jest w Junaku - więc ku temu się skłaniam). Brąz BA1054 oczywiście. Czy pokusić się o uszczelniacze zaworowe? (mam wątpliwości) Jaki luz zastosować?