Naprawiane kartery dużych OSL?
Naprawiane kartery dużych OSL?
Żyjemy już w czasach, gdy trzeba ratować każde dostępne części, nawet te jeszcze kilkanaście lat temu odrzucane przy kolejnych selekcjach.
Temat dotyczy też dużych OSL-ek, dla których często znajduje się kartery z oberwanymi "uszami" mocującymi do ramy (głównie modele z otwartą ramą, czyli 351/501 OSL), najprawdopodobniej w wyniku uderzenia w trakcie kolizji przodem motocykla. Zjawisko występuje zwłaszcza w przedniej części karteru, choć nie tylko bo dostają też dolne tylne mocowania, czasami nawet górne. Wiadomo, że obecnie naprawa takich karterów metodą spawania aluminium np. TIG-iem nie jest wielkim problemem, ale zastanawiam się na ile taki spawany/napawany fragment jest bezpieczny. Co sądzicie? To kluczowe dla mnie pytanie tego wątku. Wytrzyma w normalnej eksploatacji?
Mam tak naprawiany silnik 601 OSL (dziwne, bo nie powinien tak ucierpieć w zamkniętej ramie). Ktoś kiedyś dospawał mocno nadwymiarowe uchwyty, które teraz staram się poprawić do bardziej estetycznego kształtu. Ładne przetopy, powinno trzymać, ale pewnie nie tak dobrze jak oryginalny odlew. Pewnie w zastosowaniu w 600-tce nie było by się czego obawiać, ale przy próbie włożenia takiego silnika do ramy 351/501 bezpieczniej było by już pewnie dorobić jakieś łączniki zamykające ramę pod karterem jak widywano w powojennych amatorsko usprawnianych pojazdach? Jest sens zawracać sobie czymś takim głowę? (rozmawialiśmy juz wcześniej o tym, ale raczej w kontekście sztywności bocznej ramy i stabilności jazdy a nie ryzyka wyrwania mocowań z karteru)
Temat dotyczy też dużych OSL-ek, dla których często znajduje się kartery z oberwanymi "uszami" mocującymi do ramy (głównie modele z otwartą ramą, czyli 351/501 OSL), najprawdopodobniej w wyniku uderzenia w trakcie kolizji przodem motocykla. Zjawisko występuje zwłaszcza w przedniej części karteru, choć nie tylko bo dostają też dolne tylne mocowania, czasami nawet górne. Wiadomo, że obecnie naprawa takich karterów metodą spawania aluminium np. TIG-iem nie jest wielkim problemem, ale zastanawiam się na ile taki spawany/napawany fragment jest bezpieczny. Co sądzicie? To kluczowe dla mnie pytanie tego wątku. Wytrzyma w normalnej eksploatacji?
Mam tak naprawiany silnik 601 OSL (dziwne, bo nie powinien tak ucierpieć w zamkniętej ramie). Ktoś kiedyś dospawał mocno nadwymiarowe uchwyty, które teraz staram się poprawić do bardziej estetycznego kształtu. Ładne przetopy, powinno trzymać, ale pewnie nie tak dobrze jak oryginalny odlew. Pewnie w zastosowaniu w 600-tce nie było by się czego obawiać, ale przy próbie włożenia takiego silnika do ramy 351/501 bezpieczniej było by już pewnie dorobić jakieś łączniki zamykające ramę pod karterem jak widywano w powojennych amatorsko usprawnianych pojazdach? Jest sens zawracać sobie czymś takim głowę? (rozmawialiśmy juz wcześniej o tym, ale raczej w kontekście sztywności bocznej ramy i stabilności jazdy a nie ryzyka wyrwania mocowań z karteru)
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
Czesc, ja mam kartery 501 'OS' i 601 'OSL' - w obu byly 'urwane doly' silnika, jakby calkowicie 'odciete' - na ogol po uderzeniu nieoslonietym karterem w kostke brukowa [ zaczepienie o wystajaca kostke / przy 'siadnietej' sprezynie trapezu ] lub slynne 'wystajace klapy kanalow', ktore wystawaly z bruku u mnie w miescie jeszcze kilka lat temu, nawet na 8 - 10cm, czyli 'akurat tyle', zeby oderwac 'dol silnika 501/601' / przy ramie 'otwartej'...
Dlatego jak jezdzilem ponad 20 lat po miescie - to mialem w 'glowie zakodowana - mape szyn tramwajowych, dziur w kostce i kanalow / klap zeliwnych'...
Oba silniki 501 OS i 601 OSL - 'ktosiu' pospawal w przeszlosci / po uszkodzeniu i widac, ze pozniej nawet dlugie lata jezdzil po naprawie...
Karter 601 moze byc tez uszkodzony - przez 'boczne zderzenie - uderzenie zderzakiem' samochodowym / przy wymuszaniu pierwszenstwa, np. na skrzyzowaniu / z lewej strony [ mialem kilka takich wypadkow ] - uderzenie boczne w silnik moglo byc na tyle mocne [ bez hamowania samochodow w ogole ], ze az wyrwalo 'w bok / w prawo' silnik z ramy zamknietej 601, wylamujac jego uchwyty mocujace w ramie...
Dlatego np. - zastanawiam sie od jakiegos czasu nad 'gmolami / palakami' ochronnymi - na wzor 'H - D', itp. motocykli, sprzed wojny nawet...
Dlatego jak jezdzilem ponad 20 lat po miescie - to mialem w 'glowie zakodowana - mape szyn tramwajowych, dziur w kostce i kanalow / klap zeliwnych'...
Oba silniki 501 OS i 601 OSL - 'ktosiu' pospawal w przeszlosci / po uszkodzeniu i widac, ze pozniej nawet dlugie lata jezdzil po naprawie...
Karter 601 moze byc tez uszkodzony - przez 'boczne zderzenie - uderzenie zderzakiem' samochodowym / przy wymuszaniu pierwszenstwa, np. na skrzyzowaniu / z lewej strony [ mialem kilka takich wypadkow ] - uderzenie boczne w silnik moglo byc na tyle mocne [ bez hamowania samochodow w ogole ], ze az wyrwalo 'w bok / w prawo' silnik z ramy zamknietej 601, wylamujac jego uchwyty mocujace w ramie...
Dlatego np. - zastanawiam sie od jakiegos czasu nad 'gmolami / palakami' ochronnymi - na wzor 'H - D', itp. motocykli, sprzed wojny nawet...
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
- skrzydlaty
- Posty: 867
- Rejestracja: czw 09 gru, 2010 10:39 am
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
a) Obecne technologie naprawy pozwalają z dwóch silników zrobić jeden.
Lub dysponując odpowiednim parkiem maszynowym (czasem, nie trzeba dużo, tylko pomysł i operatywność)
obrobić naprawiane- napawane elementy i bezproblemu użytkować.
b) Największym problemem są kartery utlenione - jeśli aluminium ma (ja to nazywam) pory hydratyzacyjne -
tlenki powstałe w wilgotnej atmosferze (woda, mokry piasek, wilgotna piwnica, 'gnojowica') - to jest problem.
Nawet, jeśli jest zachowany kształt przedmiotu, jego próba napawania, kończy się z reguły koniecznością
usunięcia materiału rodzimego 'do żywego'. Mozolne napawanie i obróbka do właściwego kształtu i wymiaru.
c) Część elementów, zwłaszcza odlewów późno-wojennych, jest lana z bardzo złej jakości materiałów.
Pełnych zanieczyszczeń i wtrąceń. Np. Kapy sprzęgłowe dużych OSL.
Materiał porowaty dodatkowo potrafi być nasiąknięty olejami itp. i wtedy życzę szczęścia i zdrowia,
żeby to pospawać. Jeśli element jeszcze zawiera wkładki stalowe (np. kanały odpowietrzajace itp) to zabawa robi się
jeszcze ciekawsza
Ale dać, da się.
Czasem jest to bardzo pracochłonne.
Lub dysponując odpowiednim parkiem maszynowym (czasem, nie trzeba dużo, tylko pomysł i operatywność)
obrobić naprawiane- napawane elementy i bezproblemu użytkować.
b) Największym problemem są kartery utlenione - jeśli aluminium ma (ja to nazywam) pory hydratyzacyjne -
tlenki powstałe w wilgotnej atmosferze (woda, mokry piasek, wilgotna piwnica, 'gnojowica') - to jest problem.
Nawet, jeśli jest zachowany kształt przedmiotu, jego próba napawania, kończy się z reguły koniecznością
usunięcia materiału rodzimego 'do żywego'. Mozolne napawanie i obróbka do właściwego kształtu i wymiaru.
c) Część elementów, zwłaszcza odlewów późno-wojennych, jest lana z bardzo złej jakości materiałów.
Pełnych zanieczyszczeń i wtrąceń. Np. Kapy sprzęgłowe dużych OSL.
Materiał porowaty dodatkowo potrafi być nasiąknięty olejami itp. i wtedy życzę szczęścia i zdrowia,
żeby to pospawać. Jeśli element jeszcze zawiera wkładki stalowe (np. kanały odpowietrzajace itp) to zabawa robi się
jeszcze ciekawsza
Ale dać, da się.
Czasem jest to bardzo pracochłonne.
po prostu 'Szczypior'... znaczy się 351 OT
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
Czesc, dlatego w USA - 'wynalezli' ten 'lut do amelinium ', chyba nawet kilkadziesiat lat temu
, a gdzies tak od 15-16 lat - jest takze u nas dostepny. Lutowalem nim kape sprzegla, ale i gaznik 'ameliniowy' - wystarczy palnik 'propan/butan' lub kuchenka gazowa i da sie polutowac, tylko trzeba 'wyczaic' moment 'plyniecia lutu', zeby nie przegrzewac niepotrzebnie - bo robi sie 'plastyczny' i za chwile - 'plynie'. Na 'kuchence' - zlutowalem nim nawet blache 'ameliniowa 0,7mm' i pozniej walcowalem - nic nie 'puscilo' przy lucie 'na styk' 2 kawalkow blachy...
Mozna go pozniej wiercic, gwintowac, itp. - bo wychodzi prawie tak twardy, jak 'Zn-Al' - to trzeba uwazac z gwintowaniem, zeby nie 'ukrecic w slepym otworze'...
Mozna go pozniej wiercic, gwintowac, itp. - bo wychodzi prawie tak twardy, jak 'Zn-Al' - to trzeba uwazac z gwintowaniem, zeby nie 'ukrecic w slepym otworze'...
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
Czytam wątek i miałem wątpliwości, czy się wypowiadać nad opłacalnością napraw karterów. Jeśli na rynku brakuje ofert, to i naprawa, nawet najdroższa się opłaca. Oczywiście nie zawsze pod kątem ekonomicznym, ale żeby zachować "przy życiu" jakiś zabytek trzeba zapłacić więcej niż jest wart.
Miałem podobne obiekcje przy restauracji Triumpha (wiem, że to nie NSU) ale z braku korpusów i jego wyjątkowość, bo z pierwszego wojennego zamówienia, czyli 03.09.1939, zdecydowałem się poddać naprawie korpus, który już był złomem.
Skorodowany na wylot, może wypalony z dziurami i wżerami, ale z widocznymi numerami i sygnowaniem. Wcześniej ktoś przynitował blachę i zakleił otwory żywicą. Wszystko to wyszło po piaskowaniu i oczyszczeniu karteru.
Nadlew centrujący kapę sprzęgłową był zniszczony, jak również nadlew z gwintem do jej przykręcania. I ucho do montażu silnika też było mocno zżarte przez korozję.
Przy czym spawanie odradzili mi wszyscy fachowcy z firm spawających korpusy. Pozostało mi klejenie. Technologię znam z lat 80 i wtedy się sprawdziła.
Miałem podobne obiekcje przy restauracji Triumpha (wiem, że to nie NSU) ale z braku korpusów i jego wyjątkowość, bo z pierwszego wojennego zamówienia, czyli 03.09.1939, zdecydowałem się poddać naprawie korpus, który już był złomem.
Skorodowany na wylot, może wypalony z dziurami i wżerami, ale z widocznymi numerami i sygnowaniem. Wcześniej ktoś przynitował blachę i zakleił otwory żywicą. Wszystko to wyszło po piaskowaniu i oczyszczeniu karteru.
Nadlew centrujący kapę sprzęgłową był zniszczony, jak również nadlew z gwintem do jej przykręcania. I ucho do montażu silnika też było mocno zżarte przez korozję.
Przy czym spawanie odradzili mi wszyscy fachowcy z firm spawających korpusy. Pozostało mi klejenie. Technologię znam z lat 80 i wtedy się sprawdziła.
- Załączniki
Pozdrawiam
Paweł
Paweł
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
Zaprojektowałem trzy elementy z aluminium "protezy" do wzmocnienia klejonego korpusu. Pierwsza tulejka miała wzmocnić naprawiane ucho korpusu. Drugi element to tuleja z kołnierzem do nałożenia na wytoczony nadlew centrujący kapę. Trzecia była nieprzelotowa tuleja z gwintem wewnętrznym do wkrętu i zewnętrznym do obsadzenia w korpusie.
- Załączniki
Pozdrawiam
Paweł
Paweł
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
Pozostała "najprzyjemniejsza" część pracy, czyli babranie się w błocie. Należało powklejać dorobione elementy i nadbudować brakujące ścianki, zakleić pęknięcia przy śrubach, a potem wszystko wypiłować do kształtu korpusu. Są minimalne zmiany ze względu na chęć zwiększenia wytrzymałości niektórych miejsc.
- Załączniki
Pozdrawiam
Paweł
Paweł
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
Po wyszlifowaniu korpusu klej był zamaskowany srebrnym sprayem, żeby wyglądał podobnie do aluminium.
Być może po montażu nie wygląda na klasyka z wypolerowanymi deklami, ale miał być jak najbardziej zbliżony do oryginału, a "szramy" dodają mu autentyczności.
Czy warto?
Każdy musi ocenić sam swój przypadek.
Być może po montażu nie wygląda na klasyka z wypolerowanymi deklami, ale miał być jak najbardziej zbliżony do oryginału, a "szramy" dodają mu autentyczności.
Czy warto?
Każdy musi ocenić sam swój przypadek.
- Załączniki
Pozdrawiam
Paweł
Paweł
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
No niezly kawalek pracy ale efekt swietny. Czym pilowales ten karter po sklejeniu, pilniki recznie czy byla jakas pomoc mechaniczna?
Re: Naprawiane kartery dużych OSL?
Cześć Adam.
Dzięki za opinię. Prace ręczne głównie pilnikiem do metalu, ale też przy pomocy freza i Dremela. Promienie z ręki. Na szczęście daje się ten materiał obrabiać dosyć łatwo. Wytrzymałości nabiera przy wygrzewaniu, a to nastąpiło przy montażu łożysk.
Dzięki za opinię. Prace ręczne głównie pilnikiem do metalu, ale też przy pomocy freza i Dremela. Promienie z ręki. Na szczęście daje się ten materiał obrabiać dosyć łatwo. Wytrzymałości nabiera przy wygrzewaniu, a to nastąpiło przy montażu łożysk.
Pozdrawiam
Paweł
Paweł