Awarie instalacji elektrycznej

Zawiłości eksploatacji motocykli NSU - porady praktyków.
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: Spiker »

Jak już wspomniałem w innym wątku, po wielu latach bezawaryjnej jazdy miałem w swoim 351 OSL awarię ładowania.

Oto dowód dlaczego nie można polegać na starych izolacjach przewodów elektrycznych:
Efekt zwarcia uzwojenia wzbudzenia do obudowy w prądnicy B 142. Przez lata wytrzymało aż w końcu padło (drgania?). Bawełniana izolacja zupełnie się wypaliła na tym odcinku.
Efekt zwarcia uzwojenia wzbudzenia do obudowy w prądnicy B 142. Przez lata wytrzymało aż w końcu padło (drgania?). Bawełniana izolacja zupełnie się wypaliła na tym odcinku.
Wtórnym efektem (jak domniemywam) było odlutowanie się oporników od diody prądu zwrotnego w regulatorze Cyklo.
Uszkodzenia regulatora Cyklo. Połączenie pomiędzy opornikami a dioda wydaje się być zbyt sztywne (lepszy byłby chyba elastyczny przewód).
Uszkodzenia regulatora Cyklo. Połączenie pomiędzy opornikami a dioda wydaje się być zbyt sztywne (lepszy byłby chyba elastyczny przewód).
Widok po odchyleniu drutów nóżek rezystorów.
Widok po odchyleniu drutów nóżek rezystorów.
A może kolejność uszkodzeń była odwrotna? Nie wiem czy to przypadek, ale niedługo wcześniej stwierdziłem pełne rozładowanie akumulatora (co wnioskowałem po nieaktywnej kontrolce ładowania w lampie), więc myśląc, że to tylko akumulator naturalnie dokonał żywota kupiłem i zainstalowałem nowy (tak jak poprzednio żelówka 4,5 Ah). Ten wyjazd z awarią był premierowy dla tego nowego akumulatora. Teraz myślę, że może jednak wcześniej rozlutował się regulator (w czym pomogła sztywność przyłączonych do diody nóżek oporników i drgania całości) a wobec niepewnego połączenia powstałe w różnych miejscach tego obwodu iskrzenia uszkodziły w końcu uzwojenie wzbudzenia w najsłabszym punkcie. Ma to sens?

Tak czy siak naprawa będzie musiała polegać na wyjęciu prądnicy i jej rozłożeniu aby poprawić przewody łączące cewkę wzbudzenia. Kupa roboty niestety. Ale przynajmniej przesmaruję na nowo przekładnię prądnicy (mam wersję bez otworu na olej, do smarowania smarem stałym). Przy okazji planuję wymienić profilaktycznie regulator na czeski (ale o tym już w wątku regulatorowym ...)

Komentarze mile widziane.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Awatar użytkownika
enesiak
Posty: 3566
Rejestracja: śr 12 mar, 2014 3:39 pm

Re: Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: enesiak »

Czesc, dlatego ja, jezdzac praktycznie codziennie przez wiele lat na NSU - zakladalem zawsze na 'newralgiczne miejsca w obudowie, przez ktore przechodzily stare, oryginalne przewody w bawelnie' - dodatkowa 'rurke igelitowa' lub czasem 2 'rurki' / na kazdy przewod z osobna i jeszcze owijalem oba 'kawalkiem tasmy izolacyjnej' / zeby bylo 'pewniej zaizolowane'... :idea: :shock:
W zwiazku z czym - mialem tylko 'raz / na ponad 21 lat' codziennej jazdy 'zwarcie w pradnicy', czyli mechaniczne 'poluzowanie sie na nitach' mosieznej plytki, do ktorej byl mocowany przewod kondensatora pod przerywaczem / 'kiwal sie na boki na aluminiowych nitach' i robil 'letkie zwarcie' do obudowy pradnicy - w skrajnych polozeniach obudowy przerywacza... :idea: :shock:
Polecam wiec sprawdzic takze to miejsce co jakis czas kazdemu / czy przypadkiem ta 'pionowo sterczaca' mosiezna plytka stykowa pod przerywaczem - nie 'obluzowala' sie po wielu latach na nitach i nie 'zwiera' czasem przerywacza - do obudowy pradnicy / 'kiwajac sie na boki'... :?: :idea:
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: Spiker »

enesiak pisze: pt 23 sie, 2024 11:26 am zakladalem zawsze na 'newralgiczne miejsca w obudowie, przez ktore przechodzily stare, oryginalne przewody w bawelnie' - dodatkowa 'rurke igelitowa'
No ja raczej też tak robię, ale tutaj nie zrobiłem (widocznie przewody kilka lat temu wyglądały całkiem znośnie) - więc biorę na klatę te awarię jako zawinioną :oops:

Zastanawiam się jak to teraz naprawić. Prądnica do wymontowania oczywiście. Jak wyjmę cewkę to dogrzebię się do połączenia emaliowanego drutu z plecionkowymi kablami. Nie pamiętam już czy tam jest fabrycznie połączenie lutowane? Czy może zaciskane? Ale całość cewki zaleję odpowiednim lakierem.

Być może wyjdzie, że trzeba tę cewkę przewinąć nawet (mam chyba jedną przewiniętą w latach 90-tych w jednej z prądnic). Przy założeniu, że będą stosowane tylko regulatory elektroniczne przewinąć trzeba by tylko gruby drut wzbudzenia, bez kłopotliwego cienkiego drutu oporowego na wierzchu.

Jakieś komentarze?
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: Spiker »

Spiker pisze: pt 23 sie, 2024 12:09 pm Zastanawiam się jak to teraz naprawić. Prądnica do wymontowania oczywiście.
No i po naprawie. Prądnicę jednak wyjąłem dla lepszego dostępu, ale później po kilku godzinach walki trochę żałowałem, że nie spróbowałem rozebrać zamontowanej w motocyklu prądnicy (trochę niezgodnie ze sztuką warsztatową). Oszczędziłbym sobie m.in. zdejmowania wydechu i stopek, zlewania oleju, ściągania koła łańcuchowego prądnicy, dorabiania uszczelki kapy sprzęgłowej ... Ale za to ponaciągałem wszystkie łańcuchy i mając prądnicę na stole łatwiej było mi ją rozkręcić, w tym wyciągnąć cewkę wzbudzenia. A to wszystko przez jeden przerwany kabelek ...
Miałem inną cewkę wzbudzenia do ewentualnej wymiany, ale ostatecznie naprawiłem tę, która uległa uszkodzeniu. Metoda pewna bo zaciskowa z dodatkowym lutowaniem, ale przewody po dodatkowych łączeniach i izolacjach trochę "przesztywnione", więc nie wiem jak długo to wytrzyma przy drganiach. Mam świadomość, że idealna naprawa powinna polegać na przewinięciu cewki wzbudzenia (już bez cewki oporowej), wyprowadzeniu nowych dłuższych przewodów - w dobrej izolacji i bez sztukowania, dobrym zaizolowaniu i zalaniu cewki na nowo celem dobrego usztywnienia. Ale zależało mi na czasie tym razem.

Więcej czasu zajęło mi zamontowanie nowego czeskiego regulatora zamiast tego z Cyklo, co wymagało uważnego studiowania schematu i przygotowania nieco innych przewodów i innego zarobienia ich końcówek i podwójnego sprawdzenia przed uruchomieniem. A już pod wieczór, na dobicie pomęczonego mechanika okazało się, że żarówka kontrolki jest przepalona, a zapasowe trzy inne żarówki wyciągnięte z ruskich stacyjek ... też są przepalone i w końcu musiałem rzeźbić.

Efekt jest taki, że kontrolka gaśnie co powinno oznaczać ładowanie. Pojeżdżę, zobaczę czy na pewno. Zapewne wepnę jeszcze prowizorycznie na jakiś czas amperomierz ze skalą +/-.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Awatar użytkownika
enesiak
Posty: 3566
Rejestracja: śr 12 mar, 2014 3:39 pm

Re: Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: enesiak »

Czesc, a przy tym 'elektronicznym' regulatorze - nie dziala pozniej przelacznik na pradnicy 'Batt. / Dyn.' :?: :idea:
Bo jesli nadal dziala - to wtedy najlatwiej sprawdzic 'ladowanie' : odpalic silnik i po zgasnieciu kontrolki / przelaczyc na 'Dyn.', a wtedy silnik powinien nadal pracowac [ i to nieco 'zwawiej' nawet ]. :idea:
Mozna tez probowac uruchomic silnik 'na pych' z przelacznikiem ustawionym 'na 'Dyn.' - jesli odpali, to z pradnica i regulatorem jest wszystko w porzadku.
Da sie nawet jezdzic 'na swiatlach' - tylko na 'wolnych obrotach' silnik raczej zgasnie / zbyt slaba iskra. :(
Trzeba podtrzymywac obroty silnika na skrzyzowaniach, przynajmniej ok. 500 / min. lub 'letko wyzsze - 600 / 700 obr./min', zeby nie 'braklo iskry na swiecy'... :idea: :shock:
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Awatar użytkownika
skrzydlaty
Posty: 867
Rejestracja: czw 09 gru, 2010 10:39 am

Re: Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: skrzydlaty »

enesiak pisze: wt 27 sie, 2024 12:10 pm Czesc, a przy tym 'elektronicznym' regulatorze - nie dziala pozniej przelacznik na pradnicy 'Batt. / Dyn.' :?: :idea:
Widać, że nie użytkowałeś elektronicznego regulatora prądnicy.
Elektroniczny regulator prądnicy umożliwia zapalenie na pych bez akumulatora lub nawet dobrze kopiąc jest szansa odpalić motocykl bez akumulatora - wiem, bo miałem okazję przetestować to w praktyce.
po prostu 'Szczypior'... znaczy się 351 OT
Awatar użytkownika
enesiak
Posty: 3566
Rejestracja: śr 12 mar, 2014 3:39 pm

Re: Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: enesiak »

Fakt - jezdzilem wyłącznie na oryginalnych / elektromechanicznych regulatorach 'Bosch' z epoki i uważam, że najlepiej działały 2- kotwicowe.
W przypadku awarii akumulatora - wystarczyło nawet w zimie pchnąć motocykl 601 z wózkiem ok. 1,5 m - żeby silnik kilka razy 'zakrecil' wałem korbowym i odpalił...
Dopiero Znajomy - inżynier elektryk zastosował jako 'najsampierwszy / kieszonkowy akumulator' do 'odpalania silnika', złożony z dwóch 'plaskich baterii 3 R 12' i od niego podpatrzyłem to proste rozwiązanie 'odpalajace silnik'...
Czasami udawało mi się 'zejsc z obrotami bez akumulatora w pobliże wolnych' bez wyłączania świateł w mieście, chociaż zdarzało się - że silnik 'letko szarpnal', przerywajac zaplon przy zbyt niskiej prędkości...
Nie 'zalapalem sie' niestety na elektroniczne regulatory wówczas, bo były bardzo drogie , raczej tylko stosowane 'na Zachodzie', a moje mechaniczne sprzed wojny - działały bardzo dobrze, aż do kradzieży i zniszczenia motocykla pod koniec XX w... :idea: :shock:
Przez prawie 22 lata codziennej jazdy i ok. 270 / 280 tys.km przebiegu - cały czas przejezdzilem na oryginalnych regulatorach mechanicznych 'Bosch' sprzed wojny... :idea: :shock:
Znajomi - Harleyowcy / stosowali czasem tylko duża 'diode Zenera' zamiast oryg. regulatora w Harleyach - chopperach WLA i sobie chwalili takie rozwiązanie nawet . :?: :idea: :shock:
201, 251, 601 S, OS, OSL i inne...
Awatar użytkownika
Spiker
Posty: 3900
Rejestracja: pn 13 lip, 2009 11:11 am
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Awarie instalacji elektrycznej

Post autor: Spiker »

enesiak pisze: wt 27 sie, 2024 12:10 pm a przy tym 'elektronicznym' regulatorze - nie dziala pozniej przelacznik na pradnicy 'Batt. / Dyn.' :?: :idea:
Bardzo sensowne pytanie - i pomysł potencjalnie ratujący przed wzywaniem lawety. I ja po rozładowaniu się drugiego, pożyczonego akumulatora zacząłem sobie zadawać to pytanie (chociaż pewnie trzeba było spróbować zanim silnik stanął zupełnie). Do zrobienia miałem jeszcze z 50 km, a prądu w akumulatorach już zero, tzn. na tyle mało, że cewka nie dawała już iskry. Przełącznik "Batt./Dyn." miałem prawidłowo podłączony, a więc analogicznie do oryginalnego rozwiązania dla mechanicznego regulatora - czyli bocznikowanie (ominięcie) wyłącznika prądu zwrotnego. To rozwiązanie zostało zaprojektowane przez Boscha dla sytuacji zupełnego rozładowania akumulatora, albo wręcz jego wewnętrznego uszkodzenia, gdy jednak układ ładowania, tzn. prądnica i regulator są wciąż sprawne.

Ale podstawowy problem z regulatorem elektronicznym przy nagłym braku ładowania w trasie jest taki, że trudno wizualnie czy objawowo określić jego sprawność. Pierwszą myślą było uszkodzenie jednego z elementów elektronicznych (np. półprzewodnikowych) regulatora w wyniku przeciążenia, przegrzania czy od wibracji. Ale na wypadek, gdyby "poleciała" tylko główna dioda na wyjściu prądowym spróbowałem w desperacji także próby odpalenia na ustawieniu "Dyn.". W miejscu postoju była akurat boczna droga pod górę, na którą 2-3 krotnie ostatkiem sił wepchałem motocykl i na jedynce próbowałem rozpędzić silnik a tym samym prądnicę do maksymalnych możliwych obrotów. Niestety bezskutecznie. Jak się później okazało były to próby skazane na porażkę ze względu na przerwane uzwojenie wzbudzenia oraz rozlutowane połączenie z diodą. Tak więc ten przełącznik "Batt./Dyn." nie jest receptą na każdy problem z elektryką na drodze. Oczywiście przy sytuacji podbramkowej, daleko od domu i przy większej ilości czasu można próbować najpierw zdiagnozować i prowizorycznie naprawić uszkodzone miejsce instalacji a po szczęśliwym odzyskaniu ładowania próbować odpalenia bez akumulatora. Ważne jest nie panikowanie, tylko logiczne myślenie i sukcesywne sprawdzanie z nadzieją znalezienia trywialnego i łatwego do naprawy uszkodzenia. Z doświadczenia wiem, że zawsze przydaje się druga "chłodna głowa" drugiego kierowcy, dlatego jeżdżenie samotnie to większy stres przy ewentualnych problemach.

I na koniec wnioski dla wypraw dłuższych niż tylko "wkoło komina":
- Po latach bezużytecznego wożenia zapasowego małego akumulatora poczułem się na tyle pewnie, że w końcu z tego zrezygnowałem. I teraz wiem, ze to był błąd dla tras dłuższych niż kilkadziesiąt km.
- Na małym żelowym akumulatorze, zwłaszcza nieco rozładowanym długo się nie pojedzie. Sama cewka bierze sporo mocy, tak więc kilkadziesiąt km to max. na co można liczyć.
- Warto wozić także zapasowy elektroniczny regulator napięcia, jeśli tylko zmieści się gdzieś w puszcze narzędziowej. Zawsze to jedna opcja naprawy więcej.
- Oryginalne wiekowe izolacje w bawełnie przy zwarciowym przegrzaniu po prostu wyparowują, jeszcze bardziej pogarszając problem i szanse naprawy.
- Warto mieć też w zestawie także zapasowe żarówki do stacyjki (kontrolka ładowania). Prawdopodobieństwo jej przepalenia jest małe ale możliwe, zwłaszcza przy awarii układu ładowania. A ta kontrola jednak daje sporo informacji (nawet o stopniu naładowania akumulatora).
- I na koniec to co pewnie wszyscy wiedzą. Naładowana komórka i wykupiony assistance lub oddane grono przyjaciół to podstawa. Stojąc przy drodze miałem w krótkim czasie przynajmniej kilka zapytań o potrzebę pomocy od obcych motocyklistów czy samochodziarzy (zapewne też motocyklistów). O ile każdy chciał/mógł zaofiarować przywiezienie benzyny przynajmniej, to przy braku ładowania instalacji 6V mało kto mógł pomóc przy najlepszych chęciach.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
ODPOWIEDZ