Cześć!
Chciałbym nieco odświeżyć kartery i pokrywy w "ćwiartce". Na razie poszukuję odpowiedniej metody uzupełniania ubytków (mam parę przetarć w kapie sprzęgłowej, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz). Przeglądam oferty lutowania aluminium, jednak nie wiem czy stare alu się tak uda polutować. Jak już tego dokonam to pasuje to aluminium delikatnie odmłodzić! Myślałem nad polerką, ale to sporo zabawy, no i nie bardzo pasuje do zabytkowego motocykla.
Pozostają dwie opcje:
- szkiełkowanie: wiele firm oferuje takie usługi, jednak kiedyś "wyszkiełkowałem" pokrywy z Rometa, jedno przetarcie brudnym palcem i ten syf już ciężko było się pozbyć (chyba pory w aluminium się pootwierały, albo "firma" perfidnie to wypiaskowała), tak czy siak - było nieprzyjemne w dotyku/chropowate.
- aquablasting: na YT znalazłem pana który zachwala tą metodę (takie szkiełkowanie w otoczce wodnej), z filmiku wynika że daje to efekt ładnej satyny, śmiem nawet twierdzić że pokrywy wyglądały jak świeżo odlane.
Co sądzicie o tych metodach? Może coś polecicie?
Pozdrawiam!
Odmładzanie karterów i pokryw aluminiowych
Re: Odmładzanie karterów i pokryw aluminiowych
Temat rzeka ... Ale skoro zawęziłeś do karterów i pokryw aluminiowych to obgadajmy go jeszcze raz.
Moje aktualne zdanie (które ewoluowało przez lata) to jednak zachowanie patyny. Taki szramy, przetarcia z normalnej eksploatacji, to coś co tylko dodaje autentyczności. Ja staram się ograniczać do dokładnego mycia części aluminiowych. Czasami w niektórych miejscach lekko przetrę miękką szczotką lub wełna ścierną.
Oczywiście jak już trzeba spawać (pęknięcia na wylot, obcięte fragmenty, przetarte łańcuchem na wylot - to już nie ma wyjścia i trzeba kombinować jak to upodobnić do reszty - czyli postarzyć a nie odmłodzić. Aluminium ma to do siebie, że zazwyczaj widać miejsca napraw. Mniejszy problem, gdy elementy są malowane srebrzanką (jak było fabrycznie w Iżach na przykład). Polerka najbardziej ingeruje - jak dla mnie take części wyglądają jak kopie. Punktowe piaskowanie jest wręcz metodą zalecaną po spawaniu, przed szkiełkowaniem czy innym procesem finalnym, dla utworzenia namiastki faktury odlewniczej. Efekt po aquablastingu ładny i użytkowy, ale dla mnie trochę plastikowy efekt - widziałem głowice Junaka, itp.
Gdybym widział te kartery i dekle to mógłbym lepiej doradzić. Bo każdy przypadek jest inny. Wrzuć może fotki.
Moje aktualne zdanie (które ewoluowało przez lata) to jednak zachowanie patyny. Taki szramy, przetarcia z normalnej eksploatacji, to coś co tylko dodaje autentyczności. Ja staram się ograniczać do dokładnego mycia części aluminiowych. Czasami w niektórych miejscach lekko przetrę miękką szczotką lub wełna ścierną.
Oczywiście jak już trzeba spawać (pęknięcia na wylot, obcięte fragmenty, przetarte łańcuchem na wylot - to już nie ma wyjścia i trzeba kombinować jak to upodobnić do reszty - czyli postarzyć a nie odmłodzić. Aluminium ma to do siebie, że zazwyczaj widać miejsca napraw. Mniejszy problem, gdy elementy są malowane srebrzanką (jak było fabrycznie w Iżach na przykład). Polerka najbardziej ingeruje - jak dla mnie take części wyglądają jak kopie. Punktowe piaskowanie jest wręcz metodą zalecaną po spawaniu, przed szkiełkowaniem czy innym procesem finalnym, dla utworzenia namiastki faktury odlewniczej. Efekt po aquablastingu ładny i użytkowy, ale dla mnie trochę plastikowy efekt - widziałem głowice Junaka, itp.
Gdybym widział te kartery i dekle to mógłbym lepiej doradzić. Bo każdy przypadek jest inny. Wrzuć może fotki.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...
Re: Odmładzanie karterów i pokryw aluminiowych
Dla przypomnienia. Jest w naszej galerii warsztatowej album Zinkla pokazujący efekty procesu czyszczenia metoda WaterJet na jego podzespołach Victorii:
https://www.nsu-riders.pl/index.php/pl/ ... e-waterjet
Widoczny stan przed i po.
https://www.nsu-riders.pl/index.php/pl/ ... e-waterjet
Widoczny stan przed i po.
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...