Spiker pisze: wt 16 sty, 2018 4:23 pm
Tak się jeszcze zastanawiam - zwieranie na dłuższy czas styku przerywacza do masy
w iskrowniku nie powoduje żadnych negatywnych skutków, natomiast w przypadku zapłonu bateryjnego może grzać cewkę i powodować rozładowanie akumulatora. Czy to aby nie jest przyczyna nie stosowania tego "elektrycznego" kranika w OSL-kach? Chociaż z drugiej strony prądnica może zawsze stanąć w pozycji, gdy przerywacz jest zwarty. A zapłon bez działającego silnika nie jest nigdy włączony na dłuższy czas (pomijam "zielonych" technicznie kierowców).
Mając świadomość pewnych zagrożeń stosowania "bezpiecznego" kranika oleju w OSL-ce z zapłonem bateryjnym (możliwe grzanie się cewki na postoju z włączonym zapłonem) ... to jednak postanowiłem z niego skorzystać i jest już zamontowany w moim motocyklu. Przyczyną tego jest traumatyczne wydarzenie z zeszłej jesieni, kiedy podczas kolejnej (powiedzmy setnej) jazdy, w tej 101-szej zdarzyło mi się zapomnienie o otwarciu kranika (!). Nigdy nie przypuszczałem, że u mnie to możliwe, bo robiłem to już prawie odruchowo, ale przekonałem się, że będąc zaaferowanym innymi tematami każdy może popełnić ten błąd (niestety przeważnie dla silnika brzemienny w skutkach i dosyć kosztowny).
Teraz z tym nowym kranikiem będę musiał tylko uważać, żeby zapłon nie był zbyt długo włączony przy zgaszonym silniku. Powinno być dobrze. Będę zdawał relacje jak to działa w praktyce, a sam kranik będzie można oglądnąć już niedługo w Lublinie na rajdzie.
Jak już wcześniej pisałem próbowałem wykształcić u siebie odruch otwierania kranika oleju specjalnie nadgorliwie wykonując tę czynność razem z kranikiem paliwa. Przez długie lata to działało, ale jak widać nie jest 100% pewne. Lepsze są jednak rozwiązania "idiotoodporne". Nie odkręcisz - nie pojedziesz. Poza tym jak wykazały moje wcześniejsze eksperymenty, tak częste zamykanie kranika nie jest konieczne, bo w ciągu doby przesącza się tylko "setka" zimnego oleju
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...