Mnie np. - dużo pomogła jazda od samego początku w 1986r. od razu z laskami popychaczy 'ameliniowymi' - stąd np. na benzynie 'innej niż dzisiejsza' - silnik w ogóle się nie przegrzewał, a później - juz na 'zoltej 94' / laski popychaczy niejako 'samoczynnie kompensowaly' powiększające się luzy zaworowe, przy podnoszącej się mocno głowicy. I mogłem stosować jednocześnie bardzo wysokie obroty silnika, bez obawy 'klekotania klawiatury'...
Owe 'pieski - koniki' i krzywki / nie wykazywały u mnie takiego zużycia, jak na zdjęciach powyżej - pomimo ekstremalnych przebiegów i stosowanych przeze mnie wysokich obrotów użytkowych / przez całe 14,5 - 15 lat codziennego użytkowania silników 601 i 501 OSL....
Dzisiaj - przegrzane głowice 'alu' / podnoszą się na tyle mocno, że luzy zaworowe robią się przy stalowych laskach popychaczy 'horrendalne' wręcz i takie silniki wydają z siebie przewaznie 'metaliczny lomot' - stąd właśnie bierze się tak 'szybkie' zużycie elementów ślizgowych w rozrządzie.- jakby silnik przebył 'setki tysiecy km co najmniej'..