Byłem, objechałem, zaliczyłem swój żelazny punkt sezonu. Zawsze chętnie tam jadę, a zaraz po powrocie myślę sobie, że to już może ostatni raz ... i tak w koło od wielu lat. Słabym punktem imprezy są spartańskie warunki pobytu (wada istotna dla tych, którzy obozują, mniej ważna dla przyjeżdżających tylko na jeden dzień). Coraz bardziej zaczyna mnie irytować też formuła wspólnego sobotniego wyjazdu, który jest raczej jedną wielka długą paradą w ślimaczym tempie niż prawdziwym rajdem (szczególnie nieciekawie robi się w upał). Poza tym te wszystkie samochody z różnych bajek, niekoniecznie weterańskich, trochę współczesnych motocykli, ... i robi się z tego długi sznur przypadkowych pojazdów. Mocnym (dla mnie) punktem jest jednak to, że zaglądają tam prawie wszyscy okoliczni miłośnicy starych motocykli ("zaglądają" to dobre słowo, bo na cały rajd już niekoniecznie) i jest szansa pogadać, odnowić znajomości.
W tym roku był wreszcie drugi motocykl NSU! Dla mnie wilka niespodzianką było spotkanie naszego forumowego kolegi Marka, czyli "Fidela Castro", który przybył na swoim 251 OSL. Nie pamiętam imienia sympatycznej pasażerki (przez cały rajd nie odezwała się słowem, ani nie zsiadła nawet z motocykla - podobno miała "focha"

). [Dla niezorientowanych Marek jeździ z manekinem na tylnym siodełku]. Dobra informacja jest to, że jest w okolicy kolejny jeżdżący "enes" i zwiększa się szansa na udane spotkanie markowe.

- Spiker, Helga i Fidel Castro ;).
Na rajd wyjechałem o 7-mej rano w sobotę, po drodze dołączył Darek na M-72 (nasz forumowicz) i kolega "Ciapek" na K-750. Od tego momentu tempo jazdy znacznie spadło. Pół godziny po dotarciu do Zagórza wyruszyliśmy na trasę "parado-rajdu". Trasa była taka jak na plakacie, czyli Zagórz - Bukowsko - Sieniawa - Besko - Sanok - Zagórz. Najciekawszym punktem programu był długi postój w Besku. Zatrzymaliśmy się obok okazałego Gminnego Ośrodka Kultury i sąsiadującego z nim Beskiego Centrum Dziedzictwa - rodzaju lokalnego muzeum z ciekawą i godną polecenia ekspozycją (znaczna jej część to zabytkowe traktory, spora część ekspozycji multimedialna, nowoczesna i zrobiona ze smakiem). Dla złaknionych była tradycyjna kiełbaska z grilla.

- Ja przy swoim 351 OSL - postój w Besku.

- Postój w Besku

- Postój w Besku

- Ekspozycja Beskiego Centrum Dziedzictwa

- Ekspozycja Beskiego Centrum Dziedzictwa

- Ekspozycja Beskiego Centrum Dziedzictwa
Mile wspominam także kolejny postój w centrum Sanoka - była okazja do pospacerowania malowniczymi uliczkami i wypicia kawy oraz konsumpcji znakomitych lodów w zacisznej kawiarence. Sam Sanok rozkopany jak nigdy - realizuje się obwodnica i przy okazji remontowane są też niektóre drogi. Teraz jest ciężko z przejazdem, ale za to później droga w Bieszczady zrobi się bardziej komfortowa. Na szczęście rajd był sprytnie prowadzony bocznymi drogami. Po powrocie do bazy rajdu nastąpił długi przestój - nad tym organizatorzy też muszą na przyszłość popracować. Gdzie te czasy, gdy na zlotowisku organizowano pokazy grup rekonstrukcyjnych, inscenizacje bitew czy inne atrakcje? - tym razem nieco wiało nudą. Później w końcu przystąpiono do rozgrywania zapowiadanych konkurencji sprawnościowych w jeździe motocyklem. Niestety niedługo później niebo od północy podejrzanie ściemniało i podjęliśmy decyzję o przyspieszonym wyjeździe do domu. Wracałem z Filipem (Junak M10) więc tempo jazdy było całkiem przyzwoite. Do domu dotarłem około 20-tej a pół godziny później zaczęła się ulewa, która trwała prawie całą noc (współczułem tym, którzy pozostali w namiotach na zlotowisku). Mój 351 OSL nie sprawiał większych problemów.
Jeszcze jeden kamyczek do ogródka organizatora ... te 50 zł za znaczek zlotowy i talon na kiełbasę to chyba lekka przesada, zwłaszcza dla uczestników jednodniowych. No i poprawiłbym projektowanie koszulek, bo ze względu na małą atrakcyjność projektu już kolejny raz nie zdecydowałem się jej zakupić. Ale pomimo tego jestem wdzięczny, że się nie poddajecie już od 21 edycji. Tak trzymać!
NSU 351 OSL '38, NSU 351 OSL WH '37, ...